Blog > Komentarze do wpisu

Nowy vs. stary

I cóż ty przyniesiesz? Co za niespodzianki wyciągniesz z kapelusza? Zamiast planować nowy powinnam podsumować stary. Bo nowy zaczęłam leżąc w śniegu, a potem były tańce w wietrzną deszczową noc. I alkoholem zagłuszałam myśli, które pojawiły się po pierwszej rozmowie telefonicznej w 2011 roku.

Stary rok. Był to rok rozstań i powrotów, choć niektórzy o tym nie pamiętają. Był to rok rozczarowań, fascynacji, pogodzenia, niechęci, tęsknoty. O różnym natężeniu. Rok gdy 4 lata poprzedniego życia nagle straciło racje bytów. Gdy mniejszym złem okazało się unikanie i rezygnacja z pewnych przyzwyczajeń. "Moja fanaberia" i "moje uprzedzenia".

Był to rok poszukiwania. Pięknych chwil w pewnym kartonowym domku. Muzycznych poszukiwań. Ale i braku zdecydowania, co poskutkowało tym czym poskutkowało. I czemu się nie dziwię.

Był to rok podróżowania i odkrywania znanego i nieznanego- Gorce, Hiszpania, Chorwacja, Wurzburg, morze etc. Wydawałoby się, że się znalazło tego, co się szukało. Że tak blisko, w Gdańsku, a jednak.

Był to rok znalezienia pracy i pierwszych zajęć ze studentami. Rok rozczarowania doktoratem i rok znienawidzenia pierników. Rok poznania nowych ludzi, którzy wtargnęli na stałe w moje życie. I burzliwie próbowali z niego wyjść, zostawiając jednak w nim ślady po dziś dzień. Tak to bywa, gdy wydaję się nam, że zdołamy usidlić niebieskiego ptaka.

Rok, w którym wydawałoby się, że może być normalnie. Tydzień pełen nadziei, zakończony standardowo fiaskiem.

Rok ciekawych rozmów i nowych muzycznych inspiracji. I fascynacji.

Mimo zawirowań był to dobry rok. Udało mi się nawet po części wykonać kilka postanowień noworocznych: jem regularnie, dzięki pracy i wspólnym posiłkom, jem warzywa i owoce, odkrywam nowe smaki i fascynacje, chodzę do kina. Odważyłam się mówić po angielsku, ba, byłam nawet tłumaczem [SIC!]. Tylko z tym fitnesem nic nie wyszło i dalej jestem takim samym leniem :)
Przez większość minionego roku byłam szczęśliwa.


Chciałabym by nowy nie obfitował w zawirowania.
Chciałabym się ustabilizować emocjonalnie, bo płakanie stało się dla mnie czymś normalnym ostatnimi czasy.
Chciałabym by nikt więcej już nie wykorzystywał tego, że tak usilnie pragnę bliskości. Bym ja się już nie dała.
Chciałabym więcej czasu spędzać z Kinjorem, by odbudować nasze relacje. I Bajką, która to jest tak blisko, ale jednocześnie tak daleko. Bajko, nawet nie wiesz jak ładują mi się akumulatory, gdy mogę spędzić z Tobą i Czarkiem kilka chwil.


I chciałabym by w mojej głowie nigdy nie pojawiły się takie myśli, jak wczoraj po dwunastej. I chciałabym też podwyżki.



sobota, 01 stycznia 2011, rudakrzyzaczka

Polecane wpisy

  • około urodzinowo. diagnoza

    Mogę marudzić, ale niekoniecznie. Lojalnie tylko ostrzegam. Wczoraj wieczorem postawiłam sobie diagnozę (powszechnie przecież wiadomo, że każdy jest psychologie

  • Nie kojarzyć

    Myślenie o pewnych rzeczach wciąż sprawia mi ból. Nie o wszystkim mogę czytać, coś co kiedyś cieszyło, dziś kole w oczy. Odwracam wzrok i staram się nie widzieć

  • Podobno

    Podobno człowiek dostaję w życiu to, na co zasłużył swoim zachowaniem i stosunkiem do innych ludzi. Zawsze chciałam być w stosunku do innych szczera i sprawiedl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/01 21:59:22
Dużo szczęścia w Nowym Roku:)) Oby spełniło Ci się to, czego pragniesz.
-
Gość: Baja, *.tvk.torun.pl
2011/01/02 13:02:48
Lubie tu występowac ;]
-
nemah
2011/01/02 18:05:58
Spełnienia, Ruda, spełnienia...! :)
-
2011/01/03 23:55:34
Wszystkiego najlepszego :) Oby ten rok był szczęśliwy!
adopt your own virtual pet!



statystyka