Blog > Komentarze do wpisu

około urodzinowo. diagnoza

Mogę marudzić, ale niekoniecznie. Lojalnie tylko ostrzegam. Wczoraj wieczorem postawiłam sobie diagnozę (powszechnie przecież wiadomo, że każdy jest psychologiem i zna się na tym a żadne studia są niepotrzebne ;p). Nawet ją ubrałam w piękne słowa, ale leżałam już w łóżku i nie za bardzo miałam ochotę wstawać i ją zapisywać. Postaram się ją powtórzyć. A zaczęło się od tego fragmentu w ostatnich "Wysokich obcasach Extra"*:

-(...)Ale jest też grupa kobiet, które karmią się tym, co ich seksualność niszczy i zabija.
- Czym?
-
Rozpamiętywaniem urazów i kreowaniem toksycznych, czarnych scenariuszy

(*
Fantazje erotyczne, rozmowa z dr Alicją Długołęcką)

I na tym się skończyło. Uwagę moją przykuło  tylko jedno słowo: rozpamiętywanie. Wyrwałam je z kontekstu i wyszło, że sedno leży właśnie w tym słowie. W tym toksycznym, chorym procesie, który sprawia, że nie jestem w teraźniejszości, przyszłość dla mnie nie istnieje, bo tkwię po kolana w przeszłości: w tych nieudanych relacjach, wypowiedzianych mimochodem słowach, które utkwiły w głowie, przeobraziły się i zaczęły własną egzystencje. Przekształciły się wręcz w mit. Już wyjaśniam. Cofnę się do czasów liceum- centrum moich patologicznych platonicznych miłości. Ale to nie te platoniczne uczucia do pana Romana, do pana Płotki jest tu istotne. Ot przez lata myliłam przyczynę ze skutkiem. Najgorsze jest tworzenie mitologii, ubieranie w wyobrażenia jednego głupiego spotkania, rozpamiętywanie każdego następnego, brak rozmowy, a zamiast tego trwanie w wyidealizowanym wyobrażeniu ze strachu przed konfrontacją z teraźniejszością. Nie wiem czy to spowodowało, że postępuję teraz (i wcześniej) tak jak postępuję, ale na pewno miało to jakiś wpływ na to kim się stałam. To, co przeżywałam w liceum wydaję mi się teraz nie tyle śmieszne, co przerażające, że boję się opisać to gdziekolwiek. Bo czyż normalne było podkochiwanie się w kimś z kim zamieniło się dwa słowa, bez jakiejkolwiek chęci przeniesienia tego w rzeczywistość?? Nie chcę jednak roztrząsać tego dalej. To było i pozostanie dla mnie zagadką. To kwintesencja rozpamiętywania. Rozpamiętywania, które zakryło teraźniejszość tak, że ta stała się niewidzialna.

Potem owszem było lepiej. Byłam przecież w szczęśliwym związku przez prawie 4 lata. Rozpamiętywanie też miało tam miejsce, ale na rozgrzebywanie tego przyjdzie czas może za 20 lat. A teraz? Teraz boję się, że znowu się zaczyna. Nie przybiera oczywiście charakteru z sprzed lat. Nie mam 17 lat i nie zachwycam się już tym samym, co kiedyś. Dużo się w życiu moich działo, dzieje i mam co rozpamiętywać=( Znów ubieram w piękne kwiatki to, co było, zastanawiam się, interpretuję, wyczekuję, zamiast odbierać teraźniejszość i myśleć o przyszłości.  Przykład jak to cholernie może zepsuć dzień: ostatnie wyjście z Alą na tańce, cudowne i szalone, ale na pewnym poziomie alkoholu następuje zatrzymanie- "a gdyby przyszedł, a co by mu tutaj napisać, żeby nie myślał, że jestem natrętna". I wszystko przestaje się liczyć. Myśl chodzi, kręci, mąci. Rozpamiętywanie pełną gębą, a rzeczywistość przebiega mi między palcami. A ja oddalam się do Nibylandii, gdzie wszystko jest piękne i nawet niebieskiego ptaka da się złapać=(
Czyż nie piękna diagnoza?? Ale jak to leczyć???? No jak??

piątek, 04 marca 2011, rudakrzyzaczka

Polecane wpisy

  • Nowy vs. stary

    I cóż ty przyniesiesz? Co za niespodzianki wyciągniesz z kapelusza? Zamiast planować nowy powinnam podsumować stary. Bo nowy zaczęłam leżąc w śniegu, a potem by

  • Nie kojarzyć

    Myślenie o pewnych rzeczach wciąż sprawia mi ból. Nie o wszystkim mogę czytać, coś co kiedyś cieszyło, dziś kole w oczy. Odwracam wzrok i staram się nie widzieć

  • Podobno

    Podobno człowiek dostaję w życiu to, na co zasłużył swoim zachowaniem i stosunkiem do innych ludzi. Zawsze chciałam być w stosunku do innych szczera i sprawiedl

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Baja, *.tvk.torun.pl
2011/03/05 15:20:47
nooooooo, kochana - "w szczęśliwym związku" ? ciekawe, ciekawe...:)
adopt your own virtual pet!



statystyka