Blog > Komentarze do wpisu

Gęsina na Św. Marcina

A no niektórzy na święto 11 listopada rzucają się kostkami brukowymi i biją się z Bogu ducha winną policją, inni śpiewają rzewne patriotyczne pieśni i wspominają poległych, jeszcze inni wcinają rogale Marcińskie.Ja tymczasem postanowiłam zdystansować się od tego wszystkiego (choć najchętniej stanęłabym wśród tych wszystkich ludzi  na "Kolorowej Niepodległej") i pojechałam z B. i Dzikami na "Kujawsko- pomorską gęsinę na św. Marcina" do pod toruńskiego Przysieka.

Kilka uwag mi się nasunęło:
- czemu nie potrafimy zrobić dobrego tradycyjnego kiermaszu, który nie będzie przypominał imprezy w remizie? Albo czemu nie przygotować alternatywy dla osób, których nie interesuje karaoke czy dyskotekowe hity śpiewane przez zespół talentów wszelakich (a już na pewno posiadający umiejętność korzystania z syntezatora)?
- najlepiej też niech pierwszego dnia po 4 godzinach kiermaszu z mięsiwami, nalewkami etc. wszystko się skończy- "proszę przyjechać jutro". Najlepiej od razu rano, bo też nie będzie pewności czy coś jeszcze zostanie. Umiejętność oszacowania ile towaru należy z sobą przywieźć by nie zabrakło dla nikogo, kto chce go kupić, to podstawa udanego biznesu. Niestety nie wszyscy myślą w ten sposób
- reklamujemy gęsinę- to czemu miałam wrażenie, że tej gęsiny to tam najmniej było?

Gęś zjadłam, ale już nie na ciepło- bo się skończyło. Dobrze, że ktoś wpadł na pomysł kanapek z gęsią w formie wszelakiej, bo bym gęsi w ogóle nie spróbowała. Owszem, można było kupić i gęś (chociaż w jednym miejscu świeża "się skończyła" i była tylko mrożona), i wyroby z gęsi (hmm... kupiłam tylko pasztet i okrasę, reszta niestety nie na moją kieszeń, a pomyśleć, że kiedyś było to mięso dla ubogich), ale takie na potem. Ktoś kto lubi klimaty rodem z remizy pewnie czuł się dobrze. Ja kupiłam co swoje, rozejrzałam się po stoiskach (ach te sery, ach te nalewki), poszłam na malutki spacer (całkiem przyjemne te okolice) i wróciłam lekko zdegustowana, bo oczekiwałam czegoś więcej.

Ale za to piękne krajobrazy w Przysieku. I miłe towarzystwo.


sobota, 12 listopada 2011, rudakrzyzaczka
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
adopt your own virtual pet!



statystyka