Blog > Komentarze do wpisu

30 kilometrów

Udało się. Zrealizowaliśmy nasze postanowienie z ostatniej jesieni- co by raz w miesiącu udać się na dłuższy spacer i wybraliśmy się poznawać toruńskie lasy. Pogoda może nie była idealna- kilka dni wcześniej spadła chyba z tona śniegu, do tego front z nad Rosji wiązał się ze sporymi mrozami. Słońce schowało się za ciężkimi chmurami, ale prószył niewielki śnieżek i było nawet przyjemnie. Mój towarzysz wycieczki (i życia) szczególnie był przyjemny :)

Widoki były. Leśne widoki. Takie widoki.

 

 

Spacer zaplanowany był na 10-15 km. Ot dojść na Barbarkę, stamtąd do Lasu Piwnickiego i do domu. No ale niestety. To nie góry- nie wszystkie szlaki są oznaczone, większość bardzo źle oznaczona. Mapę mieliśmy- no ale już na samym początku popełniliśmy błąd- czerwony szlak z mapy, nie był czerwonym szlakiem z trasy :) Uratował nas słupek na skrzyżowaniu leśnych dróg, który pomógł w odnalezieniu kwartału lasu, w którym byliśmy. W końcu znaleźliśmy właściwy szlak, potem znów go zgubiliśmy, ale już wiedząc gdzie jesteśmy. Jeden szlak skończył się na bagnach, a drugi nad urwiskiem. Przygody te spowodowały lekkie zaćmienie na umyśle- bo zamiast spojrzeć na mapę i wrócić z tego pięknego rezerwatu Las Piwnicki od razu na Barbarkę, najprostszą drogą (i najkrótszą) to my postanowiliśmy wrócić dokładne tą, którą przyszliśmy. Czyli na około. W ten sposób wracaliśmy już po zachodzie słońca. B. ucieszony, bo w końcu mógł wypróbować czołówkę, którą kupiliśmy na lipcowe Karkonosze. Przed dzikami miały chronić nas niemieckie pieśni śpiewane przez B. Nie wiadomo czy dziki przestraszyły się niemieckich pieśni, czy śpiewającego B.

 

Trochę się ogarnęłam. Już nie narzekam. Staram się pozytywnie myśleć. Może nie wszystko jeszcze stracone? Ostatnie dni spędziła z B. w pracowni, szyjąc fartuszki dla naszego Muzeum. Znaczy ja zaprasowywałam boki,  B. je zszywał. Mimo, że byłam zmęczona, świetnie spędzało mi się razem czas.

Poza tym planujemy sypialnie. Jeszcze się nie kłócimy. Przeglądamy blogi o wnętrzach (ja), katalog IKEA (B.). Jestem bardzo podekscytowana i nie mogę się doczekać- kupiłam nam piękne pastelowe kubki i ściereczki kuchenne z muffinami.

 

 

 

 

 

 

niedziela, 03 lutego 2013, rudakrzyzaczka

Polecane wpisy

  • Czas zmian

    Dawno mnie tu nie było. I już nie będzie. Czas zamknąć tego bloga pełnego historii, historii jakby już nie moich. Za trzy tygodnie będę w innym mieście. Z B. Cz

  • sensu szukam

    Ale nie takiego małego, takiego codziennego. O nie!! Przyszedł taki czas, że muszę odpowiedzieć sobie na pytanie co dalej. Co dalej? Pytają dookoła inni, ja mil

  • Śmiechy trzeba!!

    Śmiechu mi potrzeba, takiego pełną parą, spontanicznego i radosnego. Wiosnę już znalazłam. Koty wygrzewają się na słońcu a ja piję mrożoną herbatę, bo to już na

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
bbuczynski
2013/02/03 21:15:55
Co to było za postanowienie?
adopt your own virtual pet!



statystyka