wtorek, 14 lutego 2012
Z okazji Walentynek nie będzie zbyt wesołego postu. Najlepiej będzie się po prostu nie odzywać =(

Dziś w mieście za to bajkowo było. Mgła taka, że nie było prawie nic widać. Formalności wyjazdowe prawe załatwione. Przynajmniej ze strony UMK. Pozostała jeszcze praca. Na dole bajkowy Toruń. A ja idę poprawić sobie humor Różowymi Latami 70.


19:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lutego 2012
Bardzo mi się podobały ostanie dni- leniwe, pełne bliskości, uśmiechu, łapania ciepła, wspólnych posiłków, pysznych posiłków, celebrowania codzienności. Za szybko, za krótko, acz cudownie. Pokazały mi jak wiele zależy od tego i kim (to przecież oczywiste), ale i czym się otaczamy. Jak wiele zależy od spokoju panującego wokół. Jak wiele rzeczy jest zbędnych. Jak niesamowicie jest się przekonywać każdego dnia, że jest się we właściwym miejscu, z właściwą osobą.



Się piekło.



Się jadło.



Się podziwiało.

Ps. W marcu jadę po raz kolejny do Wurzburga!!
Ps. A tutaj nowa ja. Może będzie podobnie, a może inaczej. Na pewno mniej prywatnie.
23:03, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Ruda pojechała na Kaszuby na bal przebierańców. Przebrała się za pirata, jak połowa imprezy. Dobrze, że każdy pirat był inny, ale można by skompletować jakiś statek i ruszyć na szerokie wody. Byli piraci z Torunia, piraci home- made, piraci z wypożyczalni i nawet "wyglądam prawie jak Jack Sparrow". Bardzo jej się podobało, bo i towarzystwo było zacne, używając terminologii z pracy, i okolice okazały się piękne, i jedzenie było przepyszne. Tylko zimno było. Zima jest dobra na 2 tygodnie. Potem może niech temperatura utrzymuje się w pomiędzy 15 a 25 stopni.




Od dwóch dni lekko przeziębiona jestem. Wczoraj spędziłam cały dzień w łóżku. Dziś musiałam odwołać fitness. O tak, Ruda zapisała się do klubu. Byłam dopiero na dwóch zajęciach, ale bardzo mi się spodobał ruch. I na drugi dzień nie wszystko mnie bolało :)

Poza tym: jestem leniem, wiecznie mi brak czasu, a jak czas jest to pożytkuje go na co? na Internet. Po co czytać powiększający się stos książek, skoro można obejrzeć cały sezon Różowych lat 70. (kocham Kelso!), który widziało się z milion razy. Po co usiąść nad rękopisem, skoro można na Iplexie dokumenty oglądać. A już najlepiej czas mija na przytulaniu się do B., a gdy B. nie ma, to na byciu przytulaną przez kota.

I: zimno, ograniczyłam wyjścia do minimum, robię dziś kotlety z fasoli, przyjedzie B., więc zakładam, że obejrzymy dziś nowy odcinek Supernaturala i wieczór spędzimy na przytulaniu. Przytulanie bardzo absorbujące jest, prawda?
17:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2012
Mam nadzieje Bajko, że chociaż po części czujesz się odzaniedbana? Ruda wybrała się wczoraj na koncert z cyklu Covan Wake the Fuck Up, na którym zagrało między innymi Chainsaw oraz Virgin Snatch.



Na koncercie jej się podobało i muzycznie (chociaż nie zagrało Calm Hatchery), i wizualnie (chociaż nie zagrało Calm Hatchery), i towarzysko (chociaż jeden dupek się nawet nie pofatygował kiwnąć głową na przywitanie, po tych wszystkich godzinach, które poświęciłam na wysłuchiwanie "jak mi to źle w życiu" coś mi się powinno należeć, ale widocznie nie).  Dziękuje tym co byli, szczytny cel w końcu (na leczenie Covana), a tych co nie byli przepraszam że nie przypomniałam (Panno M. wybacz!!!)

pS. Bajko, w lutym przychodzę na rosół!!
15:56, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 stycznia 2012
chwytamy za co się da, ale ostatnio czas tak szybko leci, że na nic nie ma czasu- kot niedopieszczony, przyjaciele jakby zapomniani (ale tylko jakby), książki zamieniają się w stosy, gazeta z przedwczoraj przedwczoraj czeka na doczytanie. A wszystko jakby spokojniej. Teraz odmierzam czas od wyjazdu do przyjazdu B. Nie umiem opisywać szczęścia. Po prostu.

Z cyklu "się dzieje"- nadrabiam zaległości na Iplexie (szczególnie dokumenty), chadzam do kina, czytam (rozpoczęta "Lolita" Nabokova, dzienniki Anais, w kolejce czekają opowiadania Zajdla na DKK), zachwycam się śniegiem i mgłą za oknem. Obejrzałam wystawę Word Press Foto 2011 i smutne wnioski do mnie doszły- sprzedaje się przemoc, bieda i nieszczęście. Zwłaszcza nieszczęście innych ludzi. Czy trudno jest zrobić dobre zdjęcie, które pokazuje szczęście? Najbardziej podobało mi się zdjęcie głuptaka. Alr generalnie to wyszłam zniesmaczona.


22:14, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 stycznia 2012
Ach, jakie to piękne dni były. Ach, jakie to piękne dni są. I pomyśleć, że jeszcze nie dawni nie chciałam wierzyć, że może być lepiej. Że może być cudownie. Teraz jest cudownie. I tak jestem tkliwa.



Polecam odkryć Grudziądz. Piękne choć miejscami zaniedbane miasto. Szare takie u mnie tylko dlatego, że akurat trafiłam na kieską pogodę.


22:55, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2011
Zdarzyło się, że pojechałam do Szczecina. I zdarzyło się, że grudniowy Szczecin nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Opinię o nim poprawił trochę dzisiejszy spacer, który pokazał, że jak się chcę, to się wszędzie znajdzie coś wartego uwagi. Poza tym grudzień w tym roku zupełnie nie-grudniowy, świąt nie czuć, ale tęsknie za B. i za domem. Po szczecińskim osiedlu kręcił się czarny labrador, powód mych rozterek emocjonalnych, łez i telefonów do schroniska.

Kilka impresji szczecińskich.













Taki Szczecin można polubić :) Choć na chwilę.
22:40, rudakrzyzaczka , Foto
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Dni mijają. Dni jak z bajki, dni jak z szarego worka. Do wyboru. Nie minął mi etap na:
- romantyczne piosenki i obrazki
- na wyczekiwanie na spotkanie
- na wzajemny dotyk
- na spędzanie razem 24h na dobę

Przyzwyczaiłam się.  I już nie chcę inaczej. Jakieś inne myśli zagościły mi w głowie. Stabilizacja uczuciowa sprzyja stabilizacji życiowej. Pomału, spokojnie. Takie to dziwy znajduję na swoim biurku:



Wyczekuje świąt. Myślę o śniegu, spacerach, wspólnym gotowaniu...
19:02, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 listopada 2011
I jesień jakaś taka inna, i listopad już nie taki szary, i światła dużo, i potrzeba piosenek o miłości. I ciągłego przebywania z sobą.
Choć patrzę na siebie i widzę, jak jestem okropna. Jak aspołeczna, jak wredna. I jest mi przykro, ale jednocześnie nie wiem jak to zmienić. To po prostu przychodzi: bo głowa boli, bo zmęczona jestem, bo nie, bo tak =(

Pocztówki kolejne doszły, tym razem z Niemiec i z Moskwy. Moskiewska nawet ładna- z okazji dnia społecznika. Zdjęć chwilowo brak.
23:06, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2011
Pocztówki do mnie może nie taczkami schodzą, ale w ramach postcrossingu przyszły kolejne trzy: jedna ze Stanów od Pana pilota, druga z portugalskiego miasta Coimbra i trzecia z Finlandii. Trzecia cudowna tako to:



Uwielbiam Muminki. Była to moja ulubiona dobranocka za czasów, kiedy się jeszcze wieczorynki o 19 oglądało. Książki też lubię, choć nie tak bardzo jak "Dzieci z Bullerbyn". Do tej pory pamiętam jak przeczytałam ją pierwszy raz i do tej pory towarzyszą mi przy niej podobne uczucia. Coś jest w tej Skandynawii, że takie piękne rzeczy tworzy.

W Warszawie byłam, PAN odwiedziłam. Uśmiecham się, tęsknie. Jednym słowem wszystko bardzo dobrze :)
20:08, rudakrzyzaczka , postcrossing
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 78
adopt your own virtual pet!



statystyka