wtorek, 28 lutego 2012
Z czasem pewne smutne niegdysiejsze rzeczy wydają się nawet zabawne. Ktoś kto był dla Ciebie całym światem, stał się owym światem dla kogoś innego. I dobrze Ci z tym. Z czasem zapomina się o pewnych emocjach, które towarzyszyły nam w życiu.
Czytam, nie porównuje, nie szukam. Było minęło i trzeba cieszyć się tym co obok.

W Warszawie byłam, i było zabawnie, miło, towarzysko. Tylko B. mi brakowało, ot.
20:45, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 20 lutego 2012
Kicham przeraźliwie. Przy kichaniu udało mi się nawet nadwyrężyć dolny odcinek kręgosłupa. Choć podejrzewam, że to raczej weekendowe malowanie ścian i brak ruchu (z jednej choroby w drugą a karnet czeka na lepsze czasy). Ech, szlag by to trafił!!!! Nie wiem czy lepiej siedzieć czy lepiej to rozruszać. Zaległości rosną wprost proporcjonalnie do czasu spędzonego na podglądaniu. Tym razem utknęłam tutaj i tutaj. Nie mogę się oderwać od pięknych zdjęć, pięknych miejsc i szczęśliwych ludzi.
Chciałabym upiec ciasto bananowe, skończyć syllabus dla studentów i żeby B. już wrócił. Przydałby się także wewnętrzny strażnik, który będzie mnie rozliczał z tego, co nie zrobiłam i chwalił za to, co zrobiłam.
14:01, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (4) »
czwartek, 16 lutego 2012
Chciałoby się:
-umieć wymazać z głowy niektórych pewne wspomnienia
-umieć powiedzieć coś dobrego, gdy brak słów
-wierzyć, że jak jest źle, to nie będzie jeszcze gorzej
-pokazać, że da się to wszystko rozwiązać

Wiem, że czasem potrzebna jest tylko rozmowa. Że ładuje wtedy akumulatory, daje siły by walczyć z tym wokół. Jestem bezsilna. Jest mi przykro, że dobry ludziom dzieją się złe rzeczy. Że w bajkach kiedy królewna spotyka swojego księcia, to żyją długo i szczęśliwie. A w życiu- układaj i decyduj sam. Że rodzina zamiast wspierać, krzyczy i mówi "dlaczego jesteś taka głupia".

=(
21:42, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lutego 2012
Z okazji Walentynek nie będzie zbyt wesołego postu. Najlepiej będzie się po prostu nie odzywać =(

Dziś w mieście za to bajkowo było. Mgła taka, że nie było prawie nic widać. Formalności wyjazdowe prawe załatwione. Przynajmniej ze strony UMK. Pozostała jeszcze praca. Na dole bajkowy Toruń. A ja idę poprawić sobie humor Różowymi Latami 70.


19:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 13 lutego 2012
Bardzo mi się podobały ostanie dni- leniwe, pełne bliskości, uśmiechu, łapania ciepła, wspólnych posiłków, pysznych posiłków, celebrowania codzienności. Za szybko, za krótko, acz cudownie. Pokazały mi jak wiele zależy od tego i kim (to przecież oczywiste), ale i czym się otaczamy. Jak wiele zależy od spokoju panującego wokół. Jak wiele rzeczy jest zbędnych. Jak niesamowicie jest się przekonywać każdego dnia, że jest się we właściwym miejscu, z właściwą osobą.



Się piekło.



Się jadło.



Się podziwiało.

Ps. W marcu jadę po raz kolejny do Wurzburga!!
Ps. A tutaj nowa ja. Może będzie podobnie, a może inaczej. Na pewno mniej prywatnie.
23:03, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Ruda pojechała na Kaszuby na bal przebierańców. Przebrała się za pirata, jak połowa imprezy. Dobrze, że każdy pirat był inny, ale można by skompletować jakiś statek i ruszyć na szerokie wody. Byli piraci z Torunia, piraci home- made, piraci z wypożyczalni i nawet "wyglądam prawie jak Jack Sparrow". Bardzo jej się podobało, bo i towarzystwo było zacne, używając terminologii z pracy, i okolice okazały się piękne, i jedzenie było przepyszne. Tylko zimno było. Zima jest dobra na 2 tygodnie. Potem może niech temperatura utrzymuje się w pomiędzy 15 a 25 stopni.




Od dwóch dni lekko przeziębiona jestem. Wczoraj spędziłam cały dzień w łóżku. Dziś musiałam odwołać fitness. O tak, Ruda zapisała się do klubu. Byłam dopiero na dwóch zajęciach, ale bardzo mi się spodobał ruch. I na drugi dzień nie wszystko mnie bolało :)

Poza tym: jestem leniem, wiecznie mi brak czasu, a jak czas jest to pożytkuje go na co? na Internet. Po co czytać powiększający się stos książek, skoro można obejrzeć cały sezon Różowych lat 70. (kocham Kelso!), który widziało się z milion razy. Po co usiąść nad rękopisem, skoro można na Iplexie dokumenty oglądać. A już najlepiej czas mija na przytulaniu się do B., a gdy B. nie ma, to na byciu przytulaną przez kota.

I: zimno, ograniczyłam wyjścia do minimum, robię dziś kotlety z fasoli, przyjedzie B., więc zakładam, że obejrzymy dziś nowy odcinek Supernaturala i wieczór spędzimy na przytulaniu. Przytulanie bardzo absorbujące jest, prawda?
17:38, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
adopt your own virtual pet!



statystyka