poniedziałek, 30 listopada 2009
Mam nadzieję, że nie koszmar. Jadę, prezentacja prawie skończona, jeszcze tylko jak stwierdził pewien uroczy kowal poćwiczyć przed lustrem miny i można ruszać w świat na kilka dni. W perspektywie Carpe diem ze słodkim Duszkiem i rozmowy byłego członka KWK z chyba jeszcze z obecnym (a może już nie?), odwiedziny Kazimierza (zapiekanki!!!). Oddychanie miastem

I jeszcze takie małe marzenie, obyśmy wylądowali w osobnym hotelu. Obyśmy się nie widzieli i ...

Trudne rozmowy mi dzisiaj nie wyszły. A wyjść będą musiały.
niedziela, 29 listopada 2009
Bajko, wiem że masz rację...ale ja już się chyba uzależniłam. Czuję się z tym okropnie. Z wszystkim. To takie bagno- jak się zrobi krok za daleko to potem przy każdym ruchu wpada się coraz głębiej. I jeszcze to poczucie osamotnienia, bezradności i wszystkiego co złe. Nie ma takiej szafy, w której mogłabym się schować, a jak się ma 25 lat płakanie w misia Azora już nie przynosi ulgi.


13:31, rudakrzyzaczka , O mnie.
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 listopada 2009
Ruda po latach, można by rzecz, spotkała się z Madzią. I poszła do CSW na pokaz filmów krótkometrażowych, zwanych szortami.Padło na showcase, czyli wybór najlepszych filmów z całego świata. Nie wszystkie mi się podobały, trudno mi wybrać także ten najlepszy. Na pewno podobał mi się polski "Popatrz" (Reż Adam Palenta, Polska 2008) o dwójce niewidomych dzieci, które oglądają, oczywiście dotykiem abstrakcyjny obraz. Bardzo ciepły. I zabawny. Również "Unplugged" (Reż. Stjepan Mihaljević, Chorwacja 2007), animacja o ruchu oporu i miłości, dzięki której członkini owego ruchu zostaje uratowana z więzienia. I razem z taksówkarzem Gasparem wyłącza na całym świecie prąd- by ludzie wrócili do korzeni. "Solitude" (Reż. Mehrdad Sheikkan, Iran 2008)- animacja o samotności kamiennego człowieka, który żyje na wielkim kamiennym sześcianie zawieszonym w kosmosie. Taka z ukrytym morałem. "Studia i wahadło"  na podstawie opowieści Poe'go o inkwizycji, również animacja czy "Za zasłonami" (Reż. Gregorio Muro, Raúl López, Hiszpania 2008) o manii prześladowczej (nie opowiem dokładnie, bo całość jest zaskakująca).

W zasadzie polecam wszystkie =)

A potem... potem z lubością udowadniałam sobie jaka jestem niekonsekwentna.
piątek, 27 listopada 2009


Tak mi się tęskni za tym wariatem- grubasem.

Zdjęcie by werka88.
13:09, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
...ale bardzo zadowolona. Praca nad projektem (teraz to oczywiście zbyt szumne określenie, powiedzmy raczej nad projektem projektu) wciągnęła mnie, dobrze było znów poczytać w łacinie i wziąć się za tłumaczenie. Lingua angelorum, jak stwierdził wczoraj prof. Nadolny i chyba miał racje. Coś jest w tym języku...coś pierwotnego dla pisma... wciąga, oj wciąga=) Takie małe zawodowe zboczenie. W sama raz dla nudnej i statecznej osoby.

W nocy po raz kolejny przekonałam się, że można smakować. Z niejakim panem archeologiem piłam pyszne piwko, którego  nazwy już nie pamiętam, ale wiem, że w rzeczywistości nie istnieje. W przebłysku świadomości zdążyłam pomyśleć, że przecież  nie piję alkoholu przed 12 (bo to już jakoś rano było)

"... za prędko chcesz żeby wszystko było tak proste"
środa, 25 listopada 2009
Góry mi się dzisiaj śniły. I to nie byle jakie, bo moje Tatry ze snów. A na dodatek brałam udział w biegu górskim, jako jedna z kilku kobiet. I biegłam, choć już nie miałam siły, ale patrzyłam na te Tatry i czułam, że muszę, mimo zmęczenia i bólu po prostu muszę. Męski bieg wygrał Krzysztof Wielicki.
23:44, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
czyli nudna i statyczna Ruda pojechała do Pelplina robić zdjęcia kodeksów średniowiecznych. Przy okazji utknęłam w Bydgoszczy. czyli sztandarowa porcja narzekania, bo jak nie ma się z czego cieszyć to po co udawać?

dalej mam ochotę Cię zabić
wtorek, 24 listopada 2009
Tak kulinarnie, bo jak ostatnio będąc u mego ulubionego pana dziennikarza jadłam pyszną, najlepszą na świecie zupę pomidorową. Przepis wzięłam, pokroiłam czosnek etc, ale... jak zwykle wsypałam za dużo ryżu i już zupy nie mam, ale wyszło coś dobrego, także dziękuję pięknie.




Zdjęcie z Gawrych Rudej, nie moje, Huberta, ale zatęskniłam za latem, poza tym mogę sobie je dowolnie interpretować.
Tak, to jest pierwsza rzecz, którą powinnam zrozumieć. Pieśń piękna... But don't ask me What's gonna happen next






Wracam do życia. Kostka już prawie nie boli, nocą deklamuje poematy, których nad ranem już nie pamiętam. Ranem boli głowa. A nocą śniło mi się po raz kolejny, że byłam w ciąży. Piękne uczucie, naprawdę.
piątek, 20 listopada 2009
to by kostka była cała

zachciało się z Kotwicy iść do Bunkra i krawężnik napotkało się na drodze. Kostki mam już 2 i pół, będzie chyba więcej =(
22:34, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
adopt your own virtual pet!



statystyka