poniedziałek, 26 listopada 2012
Miesiąc..dwa, trzy, cztery. Wiadomość, która na mnie spadła wręcz zmusza mnie do odliczania. Byle do jesieni. Nie mogę się doczekać zmian, które mnie czekają. Nowe miejsce, nowa aura, nowe wnętrza. A w nich my. Tak trochę tajemniczo, bo mama zawsze mówiła "tylko nie zapeszaj". Mam nadzieje, że wszystko się ułoży i naprawdę we wrześniu uda Nam się wszystko. Będzie nowe łóżko, nowe talerze, nowe kolory i nowy widok z okna. I nowe miasto.

Z tej o to okazji (a przede wszystkim z powodu przeczytania "Sztuki prostoty") wzięło mnie dzisiaj na porządki. Kolejne przeszukiwania szafy- czego nie noszę, co jest za małe, co brzydkie, co nie potrzebne, co ważne tylko wtedy, gdy je trzymam, a gdy schowane w szafie to nawet o tym nie pamiętam. I tak jeden worek, drugi, trzeci. Zadziwiające, bo przecież z dwa miesiące temu zrobiłam podobne porządki. I wydawało mi się, że nie mam już nic do wyrzucenia. Czemu człowiek przywiązuje tyle uwagi do przedmiotów??


19:51, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 listopada 2012
Marzę o gołych stopach, opatulona w wełniane skarpety.
O czytaniu książek na trawie.
O słońcu.
O niebieskim niebie.

Marzę o spokoju i wyciszeniu. Marzę o pozbyciu się złości i o własnej kuchni, z dużym białym stołem. Z czterema krzesłami.





18:44, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 listopada 2012
W Trójce muzyka ciszy. Szczególnie zachwycił mnie śpiewany przez Mirę Kubasińską i Tadeusza Nalepę utwór "Liście zabrał wiatr".

Naszej miłości bardzo zimno dziś
Czym mamy ogrzać ręce jej?

Już dawno z drzewa spadł ostatni liść
A jutro spadnie pierwszy śnieg

Naszej miłości bardzo zimno dziś

Czym ogrzać mamy nogi jej?
Na winogradzie pierwsza szronu kiść
I wiatr w piszczałki ulic dmie

Kwiaty nam skosił mróz

Liście pozrywał wiatr
Śniegiem przysypał bramy wzgórz
I tak się boję, że do wiosny umrze nam
Do wiosny umrze miłość już


O odchodzeniu, smutku, utracie. Pasuje mi dzisiaj. Bardzo.
Moja miłość ma się dobrze. Ale od kilku dni ogarnie mnie smutek. Nie wiem. Może to przez brak słońca? Dzisiaj wyszło na chwilę, zdążyłam złapać go trochę, uśmiech wrócił. Ale co z tego, skoro przede mną listopad- miesiąc ciężkich chmur i ciężkich myśli. Jakoś tak czuję się zagubiona. Okres permanentnych problemów finansowych zbliża się ku końcowi. Ale gdzieś w głowie tłuką się myśli: co dalej, gdzie dalej, jak dalej? Myśli w stylu "masz prawie 30 lat, dwa koty, długi, miłość i nie więcej", odsuwam jeszcze głębiej. Wchodzenie w dorosłość w kryzysie jest cholernie trudne :) W zasadzie bycie dorosłym w kryzysie jest trudne. Wchodzenie to już chyba dawno za mną.


Tęsknie za ludźmi- za takimi spotkaniami jak nasz wspólny wyjazd nad jezioro pod koniec sierpnia. Za grami planszowymi, za wspólnym jedzeniem. Za rodzicami. I Borysem psem labradorem...

Tymczasem wracam do moich zakurzonych rękopisów.
14:55, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka