środa, 27 grudnia 2006
Jak zwykle chora=) To przez te wczorajsze wino babcinne Karoli i odprowadzanie znajomych do domu. Zimno jest a ja w mojej jesiennej kangurce nie jestem przygotowana na te temperatury. Zaraz, jak tylko skończę z moim uzalenieniem (kilkugodzinne rozmowy na gg z Maćkiem=p), pójdę się wygrzać w łóżeczku, rano jadę do Miastka, do Basi i cioci Irenki. Mam nadzieje, że będę w stanie podnieść się z łóżka, a nie z gorączka, przerażona że jutro jadę do Torunia a potem Sylwester a ja umieram. Trzeba optymistycznie w to wszystko wierzyć, stanowczo rozłączyć się z Maćkiem i iść spać. Żadnych intelektualnych przemyślań nie będzie, nie ma ich od jakiegoś czasu, a ja znó wychodzę na ignorantkę, której tylko faceci, ciuchy i alternatywa w głowie.

Ps. Znów bardziej ruda jestem.
00:07, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 25 grudnia 2006
Jak mała kulka, jak mały bałwanek. A to tylko kolacja wigilijna i dzisiejsze śniadanie. Ryba po grecku, hmmm. Pierogi i pierniki (już znów lubię). Szkoda tylko, że śniegu nie ma. Tak na spacer po lesie z psem. Po kolana śniegu, tymczasem świeci słońce. I jest pięknie. 
12:02, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 grudnia 2006
Kochani moi i nie moi,

tym wszystkim, którzy tu od czasu do czasu zaglądają, a w szczególności moim blogowym znajomym z zakładek, życzę aby w te święta mimo , że nie śnieżne, radość w was panowała, żebyście zapomnieli o codziennych kłotniach i po prostu byli szczęśliwi.  A teraz, w przypadkowej kolejności wymienieni, moi przyjaciele, którzy wiem, że tu zaglądacie, przyjmijcie ode mnie życzenia:

Kasiku, tobię życzę żebyś do końca pozostała w Nim zakochana, gdy razem będziecie gonić za złodziejami po Słupsku i bądź jaka jesteś=*

Haniulo, tobie wora uśmiechów, tak żeby rozwiązały te twoje problemy i byś dalej siał swój optymizm w nasze serca, bo on nam pomógł przetrwać liceum=*

Basieńko, tobię to ja życzę wszystkiego czego tylko sobie zapragniesz, bo dzięki Tobie moje życie jest bogatsze o tysiace wrażeń (i tej ciężarówki pełnej makaronów, cukru i mleka), niech ta twoja pierwsza Gwiazdka z Karolem naładuję cię na cały rok=*

Kinjor, wraz z Igą i Dawidem, znajdź swoje miejsce na ziemi, tam gdzie będziesz mogła realizować swoje plany o których gadałyśmy tygodniami=*

Dziewczynki z Lotników (Madzia, Agnieszka i Ola), wam to przede wszystkim dziękuję, inspirujcie ludzi dalej, bo jesteście niesamowite w tym=*=*=*

Anek, uśmiechaj się, będzie dobrze, dbaj o dystans i pamietaj, że nie wszystkie prośby o pójście o piwo brzmią jak prośby, i  bądź pełna optymizmu a wytrwasz w te świeta=*



Wszyscy jesteście dla mnie ważni. Dziękuje za to, że jesteście. Również wam, którym nie powiedziałam o blogu, bo o tym się nie mówi. Mniej lub bardziej radośnie spędzamy czas, częściej lub rzadziej się widzimy. Ale jesteście=*


13:23, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 23 grudnia 2006
5 blach pierników to zdecydowanie za dużo jak na mnie i moje umiłowanie do siedzenia w kuchni. Lubię gotować, ale wyrabianie ciasta to naprawdę ciężka rzecz, kto nie robił niech się nie wypowiada ( a i najlepiej też ten, kto robił już więcej niż 3 takie ciasta=p).

Rozmawiam z Maćkiem=) W ogóle dzisiaj było zabawnie bo moja siostra z nim zamaist mnie gadałą i zaczęła sypać kotkami i słoneczkami, a potem musiałam to prostować. Tak z dystansem, ale mi go brakuje.

Nie czuję świąt.Nie wiem, może przez ten śnieg a w zasadzie jego brak, może przez to, że nie odbieram ich chrześcijańsko, a tym bardziej nie konsumpcyjnie, może dlatego, że myślę o tym piątku i o tym jak go w końcu przytulę, może bo w domu panują świąteczne kłótnie i każdy na każdego psioczy? Nie wiem, choinka płonie, pierniki pachną, ryba po grecku czeka, a ja jakoś nie obecna jestem. To nie jest pierwszy raz, ale zauważyłam tendencje wzrostową w tym kierunku. Czyżby to była oznaka dorastania?
23:31, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
Pierwsze pierniczki w moim życiu, chcę zapakować cały worek i przywieźć je Maćkowi, bo na święta pewnie nie dojdą:) A teraz czytam sobie fragmnety jego opowiadania... gadająć z nim na gg. Dzieli nas więcej km, bo dotarłam na tą wikińską pólnoć, dystans trzyma się na swoim poziomie, ja rosnę wszerz i nie daję spać babci siedząc w pokoju na necie i robiąc fiszki z brakteatów skandynawskich. Bo uwaga!!! Wzięli mnie do projektu :) Czasu nie będę miała na nic, ale przynajmniej sibie popracuję (raczej zapracuję i zaczytam się na śmierć- tyle strooonnnn a tu jeszcze 2 egzaminy kolosy, koła i proseminaria. LOL. I kto tu chciał być ambitnym=p
01:05, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 grudnia 2006
Chciałbym z tobą zatańczyć, ale nie mam prawej nogi
Chciałbym cię mocno przytulić, ale nie mam prawej dłoni
Chciałbym popatrzeć na ciebie, na ciebie, ale nie mam także głowy
Bo na imię mam Młynek a nazwisko Kawowy
Bo na imię mam Młynek a nazwisko Kawowy
 
Czułem jak swoimi delikatnymi dłońmi dotykałaś moich żelaznych okuć
i cały świat zawirował wraz z ruchem mojej zwariowanej miłością korbki
lecz kiedy się zbuntowałem i cały zardzewiałem
ty zamiast mnie pocieszyć - wrzuciłaś mnie do śmieci
ty zamiast mnie pocieszyć - wrzuciłaś mnie do śmieci
  
Chciałbym z tobą zatańczyć, ale nie mam prawej nogi
Chciałbym cię mocno przytulić, ale nie mam prawej dłoni
Chciałbym popatrzeć na ciebie, na ciebie, ale nie mam także głowy
Bo na imię mam Młynek a nazwisko Kawowy
Bo na imię mam Młynek a nazwisko Kawowy

ps. taka późna godzina a ja jeszcze nie śpię, a jutro na 8 angielski. Och, Maciek Maciek...


01:34, rudakrzyzaczka , Czytam
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 grudnia 2006
Przyzwyczajona i rozpieszczana przez 10 stopniową temperaturę za oknem, wychodząc jako ostatnia z Czytelni Głównej, gdzie czekałałam ponad godzinę, by zrobić ksero jednostronicowego artykułu dla Maćka, niespodziewanie zderzyłam sie z zimną rzeczywistością grudnia. Jestem padnięta. Najpierw w Książnicy robienie zdjęc cyfrówka, potem zakupy i debet na koncie (ciekawe kto go spłaci?) w imię zakupienia czegoś co może uchodzić za skromny prezent, potem obiad, znów biblioteka i fiszki. A przede mną perspektywa porannego wstania na 8 na angielski, całe mieszkanie do posprzątania i spakowanie się do domu na tydzień. I fiszki, żeby nie było.
Najchętniej wzięłabym ciełą owocową kąpiel, przytuliła się do Maćka i poleżała obok niego. Śmiałam się dziś z siebie. Przypomniała mi się rozmowa ze Stówa i Bigosem- "ja nie rozumiem, jak to można z kimś mieszkać, je ten moje jedzenie, ciągle czegoś brakuje, wypije mi mleko, a rano będę miała na nie ochote i co?" i takie tam moje słówka. Teraz wydaje mi się to dziwne, nie czuję się też kontrolowana, żadnego nacisku na mnie jako jednostkę, jestem wolna, ale wcale nie chcę z tego korzystać. To są plusy "związków" bez deklaracji. Przynajmniej na początku. A nie jakiś wakacyjnych egzaltacji małolatami, którzy nawet w 1/10 nie należa do twojego świata.
20:29, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
Dziwna dziś będzie noc, bez Maćka. Bez budzenia go zaspanego ranem pocałunkiem. Dziwny to będzie tydzień. Bez jego pocałunków, spojrzeń, żartów (ta nasza wczorajsza w nocy;p), przekomarzań i noszenia torebki od czasu do czasu oraz telefonów czy mamy jeszcze jakiś chleb. Czas odpoczynku, nabierania dystansu, szukania swego miejsc w życiu, przeżywania świąt z dala od tego chrześcijańskiego zgiełku (pierwszy raz w życiu nie poszłam do spowiedzi przed Bożym Narodzeniem, ale nie żałuje niczego co robię), czekania na wyjazd do Płocka i Warszawy. "Moja ty połowko, seseeee".

Intelektualnie robię fiszki, i powiem wam, że fiszki to cudowna rzecz, i bibliografia oraz katalogi biblioteki narodowej. I o diable można znaleźć, o magii, wikingach i skandynawii. fajnie być panem badaczem=p tfuu panią badaczem.
01:07, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 grudnia 2006
W zasadzie to mu się nie dziwie, że się tam zachowuje, że walczy o dystans (ta, a te jego wczorajsze: "nie lubię twojego dystansu"), że nie chce tego nazywać. Był z nią 4 lata, związał się emocjonalnie, a ona go zostawiła i to całkiem niedawno, bo jakoś w wakacje. Niech jest więc jak jest. Ja i on,  nie my. Przecież i tak jestem szczęśliwa, a on ciągle powtarza, że jest mój:). Spędzę z nim sylwestra, skądinąd pierwszego od 6 lat nie z Kinjorem, a pamiętam przecież... heh... moje dziwne zoobowiązania, które sobie składam i nie zawsze precyzuje. Uwielbiam jak mnie całuje, przytula i mogę o ty pisać i mówić na około. Taka już jestem. "Naiwna, głupia i gruba" .

Wczorajszy dzień znów spędziliśmy w zasadzie razem (rzekomo mieli w coś grać), z łóżka wstaliśmy...uwaga... o 14, potem do Ani i Marka (heh, do was,  nie do Ani :P) na obiad i "Samochody, które zjadły paryż" (offowy horror australijski klasy C), krótki spacer na Poniatowskiego i do mnie. I takim to sposobem coraz więcej rzeczy Maćka ląduje w moim pokoju- książki, płyty, stare słuchawki, notaki, teraz plecak :) Swoisty mały desant na nowe terytorium:P

14:35, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 16 grudnia 2006
W pracy będę za 15 minut. trochę się obawiam tych małych dzieci, ale myślę, że nie powinno być źle. Byleby się nie nudziły i nie mówiła "a Kasia jest lepsza". Poza tym po tych 7 godzinnach, czeka na mnie Maciek :) A ta perspektywa jest bardzo miła, szczególnie, że znów będzie po kilku piwach i stanie się taki pocieszny. Choć dzisiaj mówił do mnie "kotek, słońce" zupełnie na trzeźwo i z prawdziwą radością w oczach. Jak to mawiają Ania i Marek? Pantoflarz. A jak to mówił dzisiaj Muminek w "Komecie nad doliną Muminków" (do kina poslziśmy na to:P) o Ryjku: "jest taki dziecinny, ale bardzo go lubię". heh, jedno jest pewne- jadę z nim na sylwestra, nie jako koleżanka, a wcześniej na jedną noc do Płocka :) Och, głupol ze mnie, ale się cieszę. Chyba się pogrążam tak w ogóle, heh.
18:37, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
adopt your own virtual pet!



statystyka