czwartek, 29 kwietnia 2010
Tak, pracuję :) Znaczy się pracowałam pierwszy dzień w muzeum piernika, jako pani do pomocy (czyli do wszystkiego). Jestem przeszczęśliwa z tego powodu, pełna entuzjazmu, że może być lepiej, że w końcu coś się ułoży. Oczywiście bardzo zmęczona, bez siły na cokolwiek (przepadnijcie śląskie exempla o demonach ściskających szyje). Ale jutro idę do pracy!! I  tak do połowy czerwca, jupi!!!
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Wszechogarniające myślenie. Takie od którego boli głowa. Takie od które chce się przeciąć żyły. Nie chcę cofać czasu. Nie chcę niczego naprawiać. Nie bój się!!
Nie chcę też nosić kolorowych ubrań, bo przyprawiają mnie o mdłości. Czuję się jakby mnie ktoś kroił. Takie łzawe historyjki i banalne słowa. Tysiące igiełek wbijające się w mój mózg. Łzawe melodie na uszach. "Zrozum to, co powiem...".

Zabierz mnie stąd.  
sobota, 24 kwietnia 2010
Ostatnie dni minęły mi na patrzeniu. Patrzeniu nie zawsze uważnym- jak zwykle udało mi się zasnąć na nocnej prelekcji "Wszystko jest iluminacją" także nic z tego nie pamiętam mimo, że bardzo chciałam go obejrzeć. Cóż, wszystko przede mną. I może nie będę już marudzić :) Dziś za to obejrzałam ostatniego "Wilkołaka", ale szczerze niezbyt mi się spodobał. Film był wyczekiwany, i chyba za bardzo w niego wierzyłam. To nie był ten Benito del Toro z "21 gramów". Zawędrowałam także na festiwal filmów górskich. Tak naprawdę tylko dla jednego filmu- dokumentu o TOPR i jego ratownikach "Na każde wezwanie naczelnika". Oj, nie od dzisiaj TOPR-owcy to moja wielka miłość ;)

Się dzieje, czy nie dzieje?
środa, 21 kwietnia 2010
Ha, jadę już 9 maja w moje ukochane Gorce. Prawie tydzień na Turbaczu. Prawie tydzień łażenia po Gorcach. Tak dawno nie byłam w górach, więc moja radość jest tym bardziej większa. Jupi!!!!

Po wczorajszych hulankach dochodziłam do siebie przez cały dzień. Z przerażeniem zajrzałam do portfela, z jeszcze większym przypominałam sobie całyyyy dłuuugiiii wieczór. Poza niefortunnym spotkaniem, które będą jednak nieuniknione, był on naprawdę udany. Rozmowy po pijaku bywają prześmieszne.
21:15, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
Póki co pierwszy raz w życiu byłam w piwnicy wieżowca. Nic mnie nie zjadło. Rower mimo podejrzanego umiejscowienia skrytki stał. Wniosłam go na górę, siłą moich rachitycznych ramion uniosłam i pionowo zostawiłam w skrytce na półpiętrze. Czekam tylko na pompkę i można już śmigać po Toruniu :) Ale się cieszę!

Mężczyźni się do mnie na ulicy uśmiechają :) Nie jest tak źle na tym odwyku.
niedziela, 18 kwietnia 2010
I co ja zrobię z takim zapasem minut? Obym nie zamieniła się w psychopatkę :)



18:16, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 kwietnia 2010
Od ściany do ściany, od krzesła do sofy, od okna do balkonu. Wszystko parzy i kłuje w oczy, tak trochę zabawnie, że dopiero teraz. Jak na odwyku. Do życia się chwilowo nie nadaję. Słońce na mnie nie działa. Nie odbieram bodźców, snuję się. Muszę to w końcu przejść, co byśmy mogli normalnie funkcjonować. Inaczej funkcjonować. Bez siebie.

Nie ma mnie. Jak siebie odnajdę to może będę.

piątek, 16 kwietnia 2010
Dociera do mnie jak to będzie bez ulubionych słów, bez wspólnych gór, bez poprawiania kolejnych wymyślnych zdań w opowiadaniach, bez pizzy jedzonej po nocach, bez ...

tak pustka jest dobrym słowem... ciężkim i smutnym, ale z nadzieją, że kiedyś ją coś wypełni, i że tak pewnie będzie lepiej
23:39, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 kwietnia 2010
Za wszystkich, tych z prawa, tych z lewa, za wszystkich tych ludzi pomódlmy się...


12:51, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 kwietnia 2010
Święta, święta i po świętach, jak to się mówi. Żyję, nie piszę, bo za bardzo nie ma o czym. Przygotowuję się na konferencję do Szczecina, prezentacja skończona, jeszcze tylko strona podsumowania i w miarę sensownych uwag :) i można jechać na XVIII Zjazd Studentów Historyków.

namiętnie za to oglądam "Supernaturala"
21:17, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka