piątek, 29 kwietnia 2011
Uwielbiam to miasto. Za jego zaściankowość. Za to, że takie małe jest. Że się wszystkich zna. Za knajpy. Za ludzi. Za pierwsze w tym roku Eleganckie Ladies Night. Za kostkę brukową na starówce po której świetnie się chodzi w butach na 10 cm obcasie. Za tańce w Czeskim. Za nocne rozmowy o Kill'em All i świadomym śnieniu. Za przypadkowe uśmiechy i długie dysputy przy barze z przystojnym panem dj z dawnego Jazzgotu. Za nocne telefony do podtoruńskiej wioski :) Za zgubienia i przypadkowe odnalezienia. Nawet za matematyków z Bydgoszczy i chodzenie boso. Za coca-colę o 6 rano.

No uwielbiam. Nawet jak potem boli głowa i ma się potrzebę przytulania i gadania "Kubuś, Kubuś" do telefonu. Okazało się, że uczciwy ze mnie człowiek. Znalazłam telefon, skontaktowałam się z właścicielem. Może chociaż piwo w Czeskim dostanę :)
16:21, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 kwietnia 2011
Kiedyś wiosnę odbierało się inaczej. Można było pojechać na działkę i grzebać w błocie, rower się szybciej wyciągało z piwnicy, i po płotach się biegało. Dzisiaj odbiera się wiosnę inaczej. Kojarzy się z chodzeniem za rękę (no dobra, może nie wszystkim), z zrzuceniem swetrów, szalików i ciężkich butów. Błotem bawić się nie wypada, a na płot istnieje obawa, że w ogóle bym nie weszła. Spacerując dziś z psem (wiecie, jak dziwnie, gdy idziesz ulicą wszyscy znają Twojego psa a Ciebie nie?) myślałam o tym jak całe ciepłe dni spędzało się na działce, wśród truskawek i czereśni, wśród piaskowych babek i błota. Nie wiem co mi dziś z tym błotem przyszło, ale tak jakoś intensywnie kojarzy mi się ze słońcem. Z trzymania za rękę nie muszę się tłumaczyć. Pragnę dystansu, ale może to tylko odpowiedź na oczekiwania ogółu? Trzeźwości umysłu, rozsądku i bez emocjonalnego podejścia do życia?? Może nie jest to tak potrzebne, jak się niektórym wydaje??

Chwilowo na Pomorzu, bliżej morza.  Życzę tego
19:46, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 21 kwietnia 2011
Powinnaś. Co się z Tobą dzieje??!!! No pytam co??? Nie widzisz autobusów, mylisz ulice, zostawiasz zakupione rzeczy, spalasz garnki, przesalasz jajecznicę. Zrób coś z sobą. Boję się nazwać ten stan po imieniu, chociaż doskonale wiem do czego to wszystko prowadzi :) Ech, proszę pana, nie za wygodnie tam panu?????

Bajkowo- Czarkowe krainy dziś nawiedziłam, obiad zjadłam, czas miło spędziłam i jeszcze ich na rosół zaprosiłam. Moje myśli także przy pewnej pani, bo chciałabym by Pani ta spokój ducha osiągnęła i szczęście też. Moje myśli oczywiście też za Wisłą, ale o tym było wyżej. Zjadłam duuuużo ciastek i prawie całą czekoladę. Muszę odreagować dzień.

W sobotę jadę na Pomorze. A co tam.
20:50, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 18 kwietnia 2011
Tak naprawdę to dopiero odkrywam jak to jest mieszkać z kotem, bo trochę to trwało zanim Kot się przyzwyczaił do nowego mieszkania i zanim zaczął zachowywać się jak kot. Zaczęło się od zwalenia deski z szafki, na którą wydawało się: "nie da się wejść". Kot jednak powiedział, że się da i o 4 rano zgotował mi i sąsiadom pobudkę. To było jakiś czas temu. Normą stało się bieganie za myszami, kiedy wszyscy akurat śpią, rozpędzanie się i ślizganie na łapach po podłodze, wchodzenie do łóżka (a najlepiej pod kołdrę), łażenie po parapecie. Dzisiaj poznaliśmy jak ładnie wygląda klatka schodowa (na szczęście Kot reaguję na moje "wracaj!") i jak tyka zegar i dlaczego jak tyka to tak ciekawie wygląda.Tak ciekawie, że możesz siedzieć po zegarem i miauczeć jak najęta albo godzinami przyglądać się wskazówkom. Istnieje prawdopodobieństwo, że to jednak lampa intryguje, ale umysł człowiek nie ogarnia cóż to tam może interesować. Dzisiaj mamy dzień ogólnego miauczenia na wszystko i wszystkich, aż rano musiałam przerwać wizytę w łazience, bo przestraszyłam się, że coś się stało. Cóż kot chciał wejść do pokoju mojej siostry.

Ruda się uspokoiła. Posiedziała na bulwarze, zadała pytanie, odpowiedziała i uzyskała odpowiedź po mękach z wysłowieniem owego pytania. Odpowiedź ją usatysfakcjonowała. Bardzo by rzekła nawet, ale nie rzeknie, bo wyjdzie że się znów egzaltuje. Żeby nie było nudno Ruda poszła na policję, bo Ruda panem "wiadomo, wiadomo", co jej miłej odpowiedzi udzielił, znalazła portfel pana Estończyka. Wyszło, że uczciwi z nich obywatele, to zanieśli portfel na komisariat. Choć i tak najbardziej się Rudej podobało zwalnianie na przejściach dla pieszych, byle by tylko nie zdążyć na zielone :) Lubimy, lubimy!!
A potem Ruda pana o ładnym uśmiechu w akademiku odwiedziła, popatrzyła na awangardę w pokoju, ponapawała się uśmiechem (bo tego uśmiechu nie da się nie lubić), odebrała "Avant'a" (polecam zajrzeć tutaj). Kupiła też sobie żonkile. I teraz ogląda "Grę o tron", a co tam!
22:58, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 kwietnia 2011
W zasadzie trudno to nazwać fetyszem, ale uwielbiam inteligentnych facetów. Uwielbiam przebywanie w ich towarzystwie, chociażby tylko chwilowe wsłuchiwanie się w ich rozmowy. Nawet nie uczestniczenie. Jest w tym coś seksownego :)

Kinjor, pan M., dosadnie, pani M. w bardziej zawoalowany sposób udowodnili mi, że jest coś z histeryczki we mnie. No dobra.... może trochę. Ale zależało, zależy i chciałam się zobaczyć. I głupio mi, ale na szczęście mój stan widziała tylko jedna, a słyszała druga osoba i to nie ta, co ów stan spowodowała. Uwaga, jestem histeryczką. Przyznaję się :)
13:06, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2011
Albo bóg wie co.... na pewno zawroty głowy, senność i mroczki przed oczami. Ale przynajmniej prowadząc pokaz w muzeum, gdy zrobiło mi się słabo, nie wpadłam w panikę . Blisko było. Nie wiem co się ze mną dzieje ostatnimi czasy. Jakby ktoś odkręcił kurki i wypuścił wszelkie siły. Może nie przyzwyczaiłam się jeszcze do zwiększonego ruchu w pracy, może to ciśnienie?? W każdym bądź razie dobry powód do opisania, co by nie poruszać innych tematów. Bo dziś jak bym poruszyła, to mogłoby nie być to miłe. Ale cóż: jeden, dwa, trzy oddechy i skupmy się na teraz. Jeden, dwa, trzy.... Ech, ale to po prostu wynika, że przyzwyczaiłam się do bycia na równo ze wszystkimi aspektami życia. Pan M. mnie przyzwyczaił do pewnych rzeczy i standardów. Nie bycia ani w zamian czegoś, ponad coś czy poniżej czegoś. Do bycia po prostu obok. Tak się zastanawiam, czy powinno się zmieniać standardy czy wykorzystywać to, co sprawdzone??? Ale to już pytanie z innej beczki. Idę spać.

Ruda wieczorem w kinie była. Przeczytała bowiem, że w CSW grają ostatni raz film Lecha Majewskiego "Młyn i krzyż". Kto nie widział, powinien. Coś zupełnie świeżego (chyba? mogę się mylić, bo nie znam się na kinie), z niesamowitymi zdjęciami i równie niesamowitym połączeniem obrazu rzeczywistego z malowanym. W końce akcja dzieje się na obrazie :)
17:43, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Wiem, że to krótko. Wiem, że to może i szybko. I wiem, że to czytasz. No ale nie będę ukrywać, jakieś takie motyle w moi brzuchu są. Wiadomo, wiadomo :)

Ależ ostatnio monotematyczna jestem. Czas zamiast zegarem Alowo-Przemkowym, co wisi na ścianie odliczam autobusami (bądź taksówkami) z (i do) pewnej podtoruńskiej wsi. Cóż. O niczym już nie będę pisać. Weekend bez Czeskiego się nie udał, bo Ala przypomniała o niedzielnej tradycji piwa po pracy. Zmieniałyśmy miejsce milion razy, ale nie dziwi to, bo niektórych wzięło na tańce. W niedziele w Czeskim się nie powinno tańczyć, bo wtedy dziwna muzyka leci, zamiast muzyki dobrej dla ucha.


20:29, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
sobota, 09 kwietnia 2011
Jest szczęśliwa Ruda i ma ochotę krzyczeć do każdego: jestem szczęśliwa!!! Jak patrzę teraz na ostatnie miesiące to mam wrażenie, że wszystko, te szczęścia i nieszczęścia były po to bym znalazła się w tym miejscu. W miejscu rozmów, uśmiechów, pocałunków. Endorfiny szaleją. A ja chcę wierzyć, że będzie tak jeszcze długo, bardzo długo.

Michalina, uwielbiam twoją kuchnię, twój parapet i firankę. I ludzi ze Złotorii. I w ogóle Ciebie i imprezy z Tobą i u Ciebie

ps. Takie to mam zachody za oknem


16:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Ostatnimi czasy tyle zwariowanych i pozytywnych rzeczy się dzieje, że gdy człowiek musi wrócić do codzienności, sprawdzić studenckie kolokwia i wystawić im oceny (och, jakie to diabelnie trudne i męczące), przygotować prezentacje na zajęcia. Nie mówiąc już o czytaniu kazań czy pisaniu tekstu na konferencje. Leń tymczasem we mnie siedzi i się rozwijam powoli. Oceny wystawiłam, pogapiłam się w okno, smsy teraz piszę za sprawą dziwnych wydarzeń i przypadków.


21:59, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2011
Bo tak głupio życzyć 85, o które na fotologu prosisz :) Wybacz, że niedomagałam na twoich urodzinach, ale naprawdę się starałam. Czeski wciągnął mnie niczym czarna dziura i kto by się spodziewał, że tak późno z niego wyjdę, będąc w ten sposób obecna ciałem, ale niekoniecznie duchem na kotwicowych urodzinach :)



A dziś spacerowała, siedziałam na bulwarze łapiąc słońce, śmiałam się i wspominałam. Tutaj z Michalinowym butem, powtarzamy sobie, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Aczkolwiek po piątkowych wydarzeniach chciałabym w to wierzyć. Powtarza sobie pewnie słowa. Z niedowierzaniem. I tylko sobie. Tutaj nie napiszę, bo boję się, że napisane będą jeszcze bardziej śmieszne niż w rzeczywistości. Nie tak ma wyglądać moje ogarnianie :)


22:22, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
adopt your own virtual pet!



statystyka