sobota, 29 maja 2010
Wciąż gości na twarzy mej. Zmęczona po pracy słucham nocnej audycji Mało Obiektywnie w Trójce. Właśnie leci Armia- zespół, który kojarzy mi się z latami nastoletnimi (a te już niestety odległe). Nie wiem czemu. Nigdy nie miałam żadnej płyty Armii. Może Kinjor miała? Wtedy generalnie było ciężko z dostępem do  muzyki. Pamięta ktoś taki program jak "Luz"? Załapałam się jeszcze. Do tego nocne audycje Radia Koszalin i Trójki. Bez kablówki, MTV i oczywiście Internetu. Z muzyką przegrywaną na kasety. Bądź nagrywaną z radia. Załapałam się na koniec jakiejś epoki chyba :)

Codzienność: praca. Zmęczona, ale lubię tam chodzić. Póki co oczywiście. Tylko artykuł się nie chce napisać=(
poniedziałek, 24 maja 2010
Wizyta w Warszawie uspokoiła mnie trochę. Rozmowa była mi bardzo potrzebna. Trochę pomogła zwalczyć demony. I już tak często nie patrzę na nadgarstki. Oby na dłużej. Uwielbiam Dorę i Przemka, a od soboty kocham ich Jakuba :) Uśmiechami dziecko to ukradło mi duszę.

Pojechałam też do M. Nie wiem po co, choć nie powiem, że źle się tam czułam. Wręcz przeciwnie. Zawsze czułam się tam dobrze, no i tym razem mimo zupełnie innych okoliczności także.

Nie poczujesz już satysfakcji. O co to to nie!!!

środa, 19 maja 2010
Bajko, dzięki za wieczór!! Nie napisałam ani słowa na konferencje, ale za to śmiałam się i przez jakiś czas nie myślałam o nadgarstkach i chęci ich przecięcia. Była Wisła, wielkie kijaszki (a w zasadzie drzewo), piwo w Tratwie i pizza nawet.

:)

Kolekcjonuję uśmiechy, bo tak ich teraz mało. I nawet pan kolega, co nakazał/poprosił (*niewłaściwe skreślić) co by go nie zaczepiać dał znak z życia z moich rodzinnych terenów o dziwo. Kolano tylko boli.
wtorek, 18 maja 2010
Jakiegoś. Co by znów się uśmiechać.




18:13, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 maja 2010
Miałam pójść na fajny koncert. Miałam. Miałam zachowywać się normalnie. Nie dziwię się, że Bajka mnie wyśmiała. Też bym siebie wyśmiała, gdybym miała dostateczne poczucie humoru. A mam tylko mierne. I śmianie z siebie nie zbyt mi wychodzi. Marzę o tym, żeby wyjechać. Nie myśleć. Nie patrzeć na nadgarstki. Żeby trywialnie po prostu nie bolało.Te góry dały mi dużo do myślenia. O sobie- kim jestem, kim chciałabym być. Nie jestem tam gdzie powinnam. Zwijam się w kłębek. Możesz czuć satysfakcję.



00:07, rudakrzyzaczka , O mnie.
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 maja 2010
Kilkaset zdjęć, kilkadziesiąt pięknych wspomnień, kilka trudnych, kontuzja kolana. Puste szlaki, Turbacz, gorczańskie hale, ulewy... po prostu żal było wracać.



dzień 2: szlak zielony Przysłop (1187 m n.p.m.)



dzień 2, tuż przed zachodem słońca: szlak żółty tuż przed czołem Turbacza



dzień 3: przymusowy odpoczynek, w tle Wzorcowa Hala Długa



dzień 3: Długa Hala po deszczu, przed ulewą



dzień 4: szlak czarny do Łopusznej, śladami Seweryna Goszczyńskiego



dzień 4: szlak zielony z Nowego Targu na Turbacz, Bukowina Waksmundzka



dzień 4: szlak zielony na Turbacz (jeszcze coś widać)
13:08, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 04 maja 2010
Już od jakiegoś czasu mam wrażenie, że To schrzaniłam. Pojawiło się jakiś czas temu i tak umacnia się we mnie. Dzisiaj to już nie tylko wrażenie- ale nawarzyłaś tego piwa moja droga to teraz krzywiąc się je wypij. Dobrze, że mam tą pracę. Ona chyba specjalnie została mi dana tam gdzieś z góry, co bym nie zwariowałam. Jeśli miałabym siedzieć i myśleć to prędzej  czy później by się tak skończyło. Nawet prędzej sądząc po beznadziejnym weekendzie (nie licząc oczywiście koncertu w Bunkrze i Olgowych urodzin, które były cudowne). Beznadziejnym we mnie, w głowie i czekaniu na nie wiadomo co. Jak już podjęłaś się układać swoje życie na nowo, to czemu nie możesz go sobie ułożyć?? Wahasz, zwodzisz, mamisz. Się nie dziw, że wszyscy mają Cię gdzieś. A już na pewno Ci, na których w pewien sposób ci zależy.

głupia ty
adopt your own virtual pet!



statystyka