sobota, 28 maja 2011
W poszukiwaniach straconego czasu i w oszukiwaniu siebie, że mam jeszcze czas (tak, tak cały czas męczę ten tekst, którego jutro z powodu stresu nie będę wstanie wygłosić) zabawiłam się wyszukiwanie ciekawych stron. I znalazłam panów z brodą. Lubimy panów z brodą :) Kto lubi to zapraszam tutaj: http://facialawareness.tumblr.com/


Pan z brodą, okularami i kolczykami.


Pan z brodą na zydelku z jabłkiem (?)


Pan z brodą i kapeluszem.



Pan zza okna. A na koniec moich dwóch ulubieńców.


Pan z brodą i pięknymi oczami (choć znam takiego co ma ładniejsze;p)

I piękny pan z kotkiem:


00:57, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 maja 2011
A no boli ząb, spuchło dziąsło, jutro konferencja (po angielsku, ja naprawdę godząc się na nią musiałam mieć jakieś zaćmienie), tekst się sam nie napisał gnida jeden, do tego mam okres, boli mnie brzuch, jestem zła na siebie, nie będę widzieć Kuby przez cały tydzień, mam ochotę to krzyczeć, to płakać, to rzucać talerzami, to skoczyć z balkonu. Mam ochotę rzucić doktorat i wyjechać stąd daleko. I mam wrażenie, że nikt nie będzie tęsknił. Jednym słowem bez kija nie podchodź.
Byle do 16.30 jutro. Może dostanę kubeł zimnej wody, który sprawi, że się ogarnę. I nie chodzi tu wcale o życie prywatne, bo tutaj to już ogarnięte jest. W pewnym stopniu, ale jest.

Ps. Zapomniałam dodać, że idę do dentysty. I że z powodu stresu przespałam 14 godzin śniąc sny-seriale. Dziwne, fantastyczne i momentami przerażające.
12:31, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 23 maja 2011
Podobno w nocy burza była. Podobno, bo ja zarejestrowałam tylko błyski. I jeden grzmot w oddali. I bardzo dobrze. Boję się burzy. Jak jestem sama i nie ma się do kogo przytulić.

Ja za to na żużlu wczoraj byłam, jak przystało na samowolnego eksperta :) Unibax wygrał z Częstochową 52 do 38, a ja pooglądałam biegi z różnych miejsc naszej pięknej Motoareny. Z każdego miejsca widać inaczej, to oczywiste. Im wyżej (a wyżej się już nie dało) tym lepiej widać prędkość z jaką oni jadą. Ale i tak najlepiej oglądało się mi na pierwszym wirażu i już tam chcę zostać (ja i żużel, wciąż w to nie wierzę, hehe). Pewnie ma to związek z wrażeniami z pierwszego razu, i gdybyśmy siedzieli wtedy inaczej, to pisałabym tak o tym miejscu.
Spokojny to był wieczór. Wytrzymałam tydzień nieoglądania, i zadowolona jestem z tygodniowego dystansu, który sobie wytworzyłam. Dzisiaj pewnie już go nie ma, ale na dwa dni wystarczył :) Nawet się adorowana czułam, takie to dziwy.
Może faktycznie za dużo myślę, i widzę wiele rzeczy tak jak dzieci. Coś co małe i nieznaczące, urasta do monstrualnych rozmiarów. I wygląda jak potwór??

Z wydarzeń dzisiejszych: ogarnęłam translatorium (czego nie mogę powiedzieć o konferencji) i miałam bliskie spotkanie z lampą. Stała menda na środku chodnika, ja z głową w chmurach to oczywiście jej nie zauważyłam. Odczuwa to moja głowa, żuchwa, łokieć, prawa ręka i kolano. Wciąż lekko zamroczona jestem. Uderzenie było nawet spore, bo aż gwiazdki w oczach zobaczyłam :)

Idę spać. Jeszcze kilka odcinków "Jak poznałem waszą matkę" (że też jak jeździłam do Płocka i zawsze z Maćkiem godzinami oglądaliśmy Comedy Central, to akurat był jeden z mniej lubianych przeze mnie seriali). Jeszcze telefon na dobranoc. I do pięknych snów (oj, ostatnio się zdarzył, zdarzył i się okazało, że na Podgórzu naprawdę są kamienice).
22:39, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 maja 2011
Panie Macieju, dziękuję za radę. Rozbawiła mnie, hehe. Już nie ryczymy, nie ryczymy. Teraz czujemy się jak na jakimś głupim teście. Szkoda, że trzaskam drzwiami wtedy kiedy nie trzeba, a nie kiedy trzeba :) Może słuchając testuję swoją wytrzymałość: ile niemiłych tekstów jestem wstanie wytrzymać?? Niestety, one to jak bomba z opóźnionym zapłonem. Będą siedzieć i dadzą o sobie znać, kiedy Ruda będzie zdobywać świat i kiedy potrzebna będzie jej wiara w siebie, że może, że potrafi, że jest zdolna, miła i fajna. I zamiast takiej wyjdzie zakompleksiona Ruda. Głupia, brzydka, niemiła. Taka co jej nikt nie lubi, bo nie ma za co. Och, lubimy takie bomby z opóźnionym zapłonem. Lubimy.

Kiedyś się umiałam postawić. Co się zatem stało??? Kurwa, to na pewno jakieś głupie hormony :) Stara jestem, według definicji to już stara panna, a powinnam mieć i męża, i dzieci. A nie mam!! (I bardzo dobrze, ale boję się co za humory przyniesie mi czas). To na pewno jest biologiczne!! Prawda?? Niech mi ktoś przyzna rację :) "Bo jak zwykle kombinujesz" wspomnianego Pana M. się nie liczy, bo to facet.

Ruda upiekła dorsza. Kupiła sobie torebkę i była na basenie. Ajć, po 45 minutach pływania okazało się jak bardzo napięte są jej mięśnie i jak bardzo potrzebuje rozluźnienia. Musi znaleźć masażystę. Bajko, może Ty coś wiesz?? Jest w stanie zapłacić za profesjonalny masaż, masażysta nie musi być przystojny i tak będzie leżeć na brzuchu i myśleć o czymś innym. Ruda popływała zatem (nie dużo, no ale kondycji nie ma), mężczyźni się do niej uśmiechali. Nie byli może ładni, ale mili byli i to mi wystarczy.
23:02, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 17 maja 2011
Zabierz mnie na spacer. Do lasu, pobiegajmy między drzewami, pośmiejmy się. Poleżmy na trawie. Nie musimy trzymać się za rękę i patrzeć sobie w oczy.Niech będzie tak zwyczajnie.

Na dziwne rzeczy miewam ochotę, prawda?? Zawsze to lepsze niż chęć schowania się w szafie. O dziwo, pojawia się raczej zniechęcenie. No ileż to można się obijać o mur? Zostawmy to jak jest. Rosołu jeszcze dużo. Oj wiem, że ja ostatnio o tym rosole. Ale juwenaliowy weekend zaczął się rosołem u mnie(a raczej domową zupką chińską o smaku curry- przez przypadek sypnęło mi się za dużo), i skończył przepysznym rosołem u panny M. Kolejny rosołowy dzień w planach w Bajkowo- Czarkowej krainie z widokiem na żółty samochód. Śmiechy były, się człowiek lekko zdystansował, a na pewno odpoczął. Trzeba wiedzieć, gdzie lokować swoje kapitały uczuciowe:)

Ruda wczoraj poszła na rock operę "Krzyżacy", którą nasz prezydent zaprosił do Torunia. Zaprosił nie całkiem za darmo. I moim zdaniem wyrzucił kasę w błoto. Cóż, Toruń prowincjonalne miasto, co lubię, ale że zaprasza to, co prowincjonalne to już niekoniecznie. Cóż Toruniowi z widowiska, które jeździ po każdej miejscowości w Polsce, tak więc nikt na niego z zewnątrz nie przyjedzie? Zresztą, wszyscy moi znajomi, którzy tam byli wyszli w połowie. I nie wszyscy byli wcześniej na Wackenie, i mieli podobną definicję rocka do mnie :). Zdjęcia z Wackenu tutaj. W porównaniu z Krzyżakami czuję się w pełni usatysfakcjonowana. "Krzyżacy" mdli. Po prostu. I muzycznie, i scenicznie.

Z innych jeszcze rozważań: nie wiedziałam, że człowiek rodzi się z wizją związków międzyludzkich. Chyba rodzi, bądź jednorazowo socjalizuję (jeśli takie sformułowanie w ogóle jest możliwe). Zastanawiałam się ostatnio czy byłabym w stanie zbudować coś co nie będzie związkiem partnerskim. I wyszło, że inaczej nie umiem. Ale o tym może kiedy indziej.
Tymczasem pada. Miałam ochotę zrobić zdjęcie deszczu, ale nie umiem. Pozostaje mi napisać przy muzyce puszczanej przez Wagli, że pada. Reszta w waszych rękach. W sumie to lubię deszcz, ale jak świeci słońce to wszystko to jakoś inaczej wygląda.


PS. Wkręciła mi się faza na śpiewanie. Ktoś coś mówi, a mi od razu do głowy przychodzi konkretna piosenka. Dziś w głowie tekst, który kiedyś bardzo lubiłam. Ale wtedy jakaś głupia byłam, bo jak można śpiewać takie coś:

Bo męska rzecz być daleko, a kobieca- wiernie czekać
aż zrodzi się pod powieką inna łza, radości łza


21:14, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 maja 2011
W głowie chaos. Na uszach Illusion. Na ustach pytania: cóż ja mam  zrobić?? Choć wiem, że w weekend ten juwenaliowy dostałam odpowiedź na zadanie w środę pytanie, to bronię się przed jej zaakceptowaniem. Może jeszcze nie wypowiedzianego. O samodzielnej decyzji mowy nie ma, choć wiem, że powinnam. Ja wiem, ty wiesz, one wiedzą. I tak dalej...
Mój maleńki świat jest do dupy

Nie możesz być już ślepy jak każdy kret
Masz widzieć każdy ból
I bijąc sercem w mur otworzyć drzwi
By słuchać szumu drzew...

W
piątek na juwenaliach leciały smutne piosenki. W sobotę okazało się, że nie mogę nic, bo nie znaczę nic. Nie mam penisa, nie pije się ze mną piwa i nie rozmawia, bo jestem natrętem.

Boję się, że tym razem się już nie podniosę. Wiem, głupio i śmiesznie to brzmi. Chciałabym by dla mnie też. "W niedzielę w miłych domach piecze się ciasta". Ani to dom, ani miły. Ciasta nie ma, chęci nie ma. Jest głupia Ruda w tej swojej naiwności. Nie szukaj bliskości tam gdzie jej nie znajdziesz albo tam gdzie Cię nie chcą. Czyż tak??

Status: bez zmian. To skomplikowane. Żeby nie zwariować muszę częściej jeść rosół i powrócić do czasów sprzed pana K., czasów z panną M., kiedy to chwytało się dzień za rogi.

UPDATE: Współuzależnienie. Czytam i jestem przerażona.
14:25, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 maja 2011
Siedziałam w Tratwie, ledwo powstrzymując łzy. Czarne chmury przed oczami. A potem spędziłam jeden z najcudowniejszych wieczorów, jaki się Nam zdarzył. Jak to więc tak??
Idę spać. Dobranoc.
00:59, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 maja 2011
Oddam. Za darmo i w dobre ręce: płaczliwość i umiejętność wpadania w histerię z najbardziej błahych powodów. A to, że sobie idzie, że nie zadzwonił, że zadzwonił, że nic nie powiedział, że za dużo powiedział. Szerokie pasmo możliwości. Gratis: kac moralny rano, chęć schowania się w szafie, wyczekiwanie na telefon (może tym razem się obraził?? albo ma dość??) i seanse psychologiczne u uroczej panny M.

Ktoś chętny??
13:34, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 07 maja 2011

Każde miejsce ma swoje dźwięki. Ja najbardziej lubię dźwięki nocą, gdy nie ma chmur, powietrze jest przejrzyste i te niosą się na kilometry. Mam takie dźwięki związane z dzieciństwem, które już nigdy nie powrócą. Kępickie odgłosy garbarni, pracującej na nocną zmianę, dźwięk lokomotywy, gdy ciocia i wujek mieszkali pod hutą w Bytomiu, odgłos jadącego pociągu. W Kępicach jest po prostu cicho. Słychać ptaki, szczekające psy, szumiące drzewa, a latem piłę tarczową, piłującą drewno. W pamięci utkwiły mi odgłosy przemysłowe. To chyba przez moje zamiłowanie do Śląska. Toruń to przede wszystkim samochody, ale czasem słychać pociąg czy lokomotywę. Lubię wtedy patrzeć w niebo i chłonąć emocje płynące z tego wszystkiego. Dźwięki te potrafią przywoływać zapachy, dotyk, wspomnienia minionych chwil (nie wiem czemu, ale często związane z Kościanem, wyjazd tam i nocne spacery po mieście utkwił mi głęboko w głowie). Trudno mi opisać, ja się wtedy czuję, co wtedy czuję.

o tobie chciałam dziś (w zasadzie wczoraj) napisać tyle… wydawało się mi, że jestem silną kobietą, która przetrwa wszystko, a co jednak gdybym ją nie była??? ale poukładam sobie w głowie wszystko i póki co jest dobrze. Muzycznie u mnie Nick:





Nick Cave & The Bad Seeds - Into My Arms przez EMI_Music
11:55, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
środa, 04 maja 2011
Nie wierzę w to co słyszę... nie wierzę w to co do mnie mówisz. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że tylko mnie to mogło spotkać (taaaa, taka próżna jestem. Dziwy, smutki, łzy, pytania, braki odpowiedzi. Daj mi szanse, mój ty głuptasie!!

Update: "Niestety dzisiejszej nocy wystąpił znaczny spadek temperatury minimalnej powietrza (od -7 do -5 stopni na wysokości 2 metrów, przy gruncie od -7 do -10 stopni!)." Więcej tutaj.
To chyba to zimno tak zadziało na te nocne telefony!!
00:52, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2
adopt your own virtual pet!



statystyka