czwartek, 24 czerwca 2010
Byłam, zobaczyłam i się Wrocławiem nie zachwyciłam. Nie wiem czemu się tak dzieje. Lubię odwiedzać Kinjora, jakże by inaczej, ale samo miasto jakoś mi się nie podoba. Oczywiście nie zobaczyłam nawet 1/3 i daję mu kolejną szansę. To nie jest miasto na weekend. Wystarczyło, że pojechałam do zoo i już nie chciałam z niego wyjeżdżać, co zresztą umożliwiło mi pkp. Weekend minął na piłce, politykowaniu, śmiechach, estońskiej muzyce metalowej, piciu piwa i wina, spotykaniu Czesława. Dziękuję i polecam się na przyszłość!




Żegnam się na jakiś czas zdjęciami właśnie z Wrocławia, takimi niestandardowymi, bo jak rynek czy Ostrów Tumski tam wygląda każdy wie.











Spotkałam też Marszałka



Jadę pilnować cudze dzieci nad morze, zastanawiając się jak długo jeszcze ten stan wytrzymam. Dziś się tak trochę przykro zrobiło. Zapomniałam po prostu, że to nie nie tak.


23:55, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 czerwca 2010
Po raz drugi jadę do Kinjora do Wrocławia na weekend. Częstotliwość moich przyjazdów tam nie jest za duża, więc tym bardziej się cieszę, że w końcu tam jadę. Trzeba by Kinjor się rozerwała. No i ja w sumie też. Mimo, że już jestem trochę spokojniejsza niż ostatnio. Magia ostatniego wyjazdu do Warszawy wciąż trzyma. Trzymają też ciepłe słowa, spojrzenia. Tylko szczerej rozmowy brak. Odwagi brak.

Z innej beczki- na wesele do Kasika nie pojadę =( Smutno i przykro mi z tego powodu. Będę w tym czasie na drugim turnusie w Hiszpanii. Niby fajnie, no ale to wesele Kasika.
23:03, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 czerwca 2010
Korzystając z okazji odbywającego się Święta Bydgoskiego Przedmieścia, aktualnie mojej dzielnicy, wybrałam się do znajdującej się niedaleko zajezdni tramwajowej. W Toruniu pierwsze konne tramwaje wyjechały na ulice 16 maja 1891 roku, elektryczne zaś 1 lutego 1899. Z tej samej zajezdni Miejski Zakład Komunikacji korzysta po dziś dzień. Więcej do poczytania tutaj.


Żywego konia w inwentarzu MZK oczywiście już nie ma. Można za to było popatrzeć na wyposażenie pociągowego konia z dawnych czasów. Podejrzewam,  że koń musiał być większej masy, by udźwignąć i tramwaj i ludzi w nim siedzących.

Ten tramwaj (typ 805  Na) jest w trakcie rozbiórki i przygotowania do modernizacji, by już jako żółto-  niebieski jeździć po toruńskich torach. Tutaj ciekawa strona pokazująca różne modernizacji tego modelu. Udało mi się zajrzeć do kanału pod tramwajem:

Sama zajezdnia jest dość sporych rozmiarów, jako że została zbudowana pod koniec XIX wieku przeważają takie budynki:

Pstrykałam też różne detale, które ostatnio podobają mi się bardziej niż rzuty na budynki, krajobrazy. Tutaj fragment tokarki:


Niestety nie udało mi się dotrzeć na zwiedzanie dzielnicy w wyniku po pierwsze pewnego kompromisu, a po drugie lenistwa i niskiej temperatury na zewnątrz :)



Na koniec zdjęcie, które podoba mi się najbardziej


16:43, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 06 czerwca 2010
Kiedyś nie lubiłam jeździć nad morze, choć z rodzinnego pobytu w Międzyzdrojach miałam dobre wspomnienia. Moje nastawienie na morze i miejscowości nadmorskie zmieniła kolonia w Mrzeżynie- dwa tygodnie wylegiwania się z dzieciakami (i Madzią) na plaży. W dniu dzisiejszym zanotowałam radość z leżenia i nicnierobienia na plaży. Plaża była w Ustce, ja byłam sama (no z Gazetą Wyborczą i innymi ludźmi). Owe nicnierobienie trwało w sumie 1,5 godziny, bo zaczynało mnie nosić, ale widoki i barwy były tak niesamowite, że spokojnie mogłabym tam zostać, niekoniecznie leżąc. Tak oto człowiek zmienia upodobania. Ale nie myślcie, że zrezygnuję z gór :)
00:13, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 czerwca 2010
W Trójce leci właśnie jakiś hiszpański utwór. Na czasie, ponieważ w lipcu jadę na obóz młodzieżowy do Lloret De Mar w Katalonii. Przyznam- pierwsza euforia spędzenia 2 tygodni w Costa Brava (a w perspektywie w sierpniu kolejnych 2) już minęła. Trochę jestem przerażona tym co mogą  wyczyniać ludzie urodzeni w okolicy roku 1992, którymi mam się opiekować  :) Dodatkowo w miejscu słynącym z imprez.

Za oknem słońce!!!! Tak słońce. Zamierzam zaraz wyjść i wystawiać się na fotony. Wczoraj byłam na próbie u chłopaków. Spotkanie nabrało niemal charakteru zlotu absolwentów klasy 8 c.  Pizza o 23 była pyszna, nawet jak na małomiasteczkową. Dostałam nawet zaproszenie na wyjazd na zlot motocyklowy do Polanowa, no ale będę wtedy jeszcze we Władysławowie na pierwszej kolonii. Jedną pracę kończymy 23, drugą zaczynamy 26 czerwca :) I tak do końca sierpnia. Potem  może Tatry. Może, bo się coraz częściej zastanawiam nad sensem tych telefonów. Lubię je, żeby nie było wątpliwości, przecież ze mnie taka wredna suka, heheh.

idę na słońce
14:38, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
adopt your own virtual pet!



statystyka