sobota, 30 sierpnia 2008
Dzisiaj mnie zachwycił. Cudo nazywa się Tryo i pochodzi z Francji. Nic więcej póki co nie wiem,  poza tym, że stworzyli takie to, cudo. Niestety nie mogę akurat tej wersji  umieścić na moim blogu, ale polecam, ponieważ teledysk jest przeuroczy. Sama piosenka brzmi tak:






15:20, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 sierpnia 2008
Kolargol koralowy mnie naucza. Muzyka Wschodu szeroko pojętego. Na wieczór, na rano, tylko dzisiaj jakoś tak słabo jeden kawałek:

  Siergiej Sznurow śpiewa Wysockiego
22:13, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 sierpnia 2008
Chaos w matematyce to "własność równań lub układów równań, polegająca na dużej wrażliwości rozwiązań na dowolnie małe zaburzenie parametrów" (za wikipedia.pl). Nie wiem jak opisać to, co znajduję się dzisiaj we mnie. Pisząc z Kolargolem użyłam takich słów: "dziś wyjątkowo zły dzień, zły świat, źli mężczyźni i w ogóle". Po raz pierwszy dostałam dziś smsa od M., z którego jasno wynikało, że po prostu mam nie dzwonić i nie pisać ... Zresztą już wczoraj prysły jakiekolwiek nadzieje na cokolwiek. Wyjeżdżam. Chciałabym umieć tak zostawić to wszystko, ale póki co ten cały bagaż pojedzie ze mną. Nie zdystansuję się ot tak sobie od tego wszystkiego czym nasiąkłam latem. Jestem jak gąbką. Chłonę, chłonę, chłonę. A potem to wszystko uchodzi, paruje i męci mi w głowie. Głupia ruda.

Dobrze, że ktoś stworzył takie Basieńki u których można posiedzieć, posłuchać Strachów i Gutka, wypić wino i jeszcze ciepłe ciasteczka śliwkowe dostaję się na drogę powrotną.
23:47, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 sierpnia 2008
Miałam pojechać i wrócić. Miały być nudne 2 tygodnie nad Soliną. Miałam się uporządkować, zdecydować. I owszem. W pierwszym tygodniu może i troszkę mi się udało. W drugim poziom nieuporządkowania wzrósł do granicy ryzyka. Zielone wzgórza nad Soliną okazały się niezwykłe... Mogło  być zupełnie  inaczej. Na pewno można by zmienić podejście jednej osoby, hehe. Szczególnie te z ostatniego sms'a.  Bieszczadzkie morze... może starczy już  wyznań? Muszę opanować siebie (choć z taką  mną nie jest mi aż tak źle). Dla dobra innych.
piątek, 08 sierpnia 2008
Jak to powiedział kolega Marcin- nieuporządkowana jestem =) Czy jakoś tak, nie mniej było bardzo zabawnie. I chyba trafnie. I chyba źle, że tak trafnie. W serduchu wciąż chaos i mnóstwo nie wiadomo czego. Chciałoby się przeciąć i zapomnieć, a się jakoś nie umie. Jest mi chyba gorzej niż rok temu. Niepotrzebna głupia koszulka. I po co mi ona? Było ją zostawić dla siebie=/

Bardzo fajnie Misie było was spotkać. Obiecuję kolejną kartkę pocztową do kolekcji dla moich ulubionych stróży prawa.
A i tak najbardziej rozbiła mnie Basieńka z tekstem o naszym koledze Marcinie, którego naprawdę widziałam pierwszy raz od roku albo i dłużej, hehe. Koledze także dziękuje za towarzystwo, mimo że nie czyta.

Atmosfera nostalgiczna ciąg dalszy. I tak do bólu. Ech... 
00:22, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 07 sierpnia 2008
Od Basieńki wróciłam naładowana pozytywnymi emocjami. Może nie znalazłam odpowiedzi na moje pytania, ale w sumie czemu ktoś miałby odpowiadać za mnie? Nasze życia nadal podobne, nadal telenowela, mikołaje na szafie i wielkie kule w powietrzu. "Często twe oczy miast wiosennieć,  zielenią" . Dziękuję za te chwile. I już Ciebie nie oddam...

Ps. "Szeptem na ucho powiem ci..."... tak jeszcze nie umiem. Czekam nie wiem na co. Chyba na kubeł zimnej wody.
13:13, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 sierpnia 2008
Ta piosenka jest przy mnie od powrotu. Chyba dobrze. Może źle. Nie wracam do rzeczywistości, bo niby do jakiej mam wrócić? Przejrzałam stare zdjęcia. Nie widzę tam siebie. Czas zapuścić się na głęboką wodę.
Dzisiaj jadę się spotkać z Basieńką. Mam nadzieje, że to spotkanie pomoże mi i zawisnę gdzieś między tamtą ja z wieku 16- 17 lat a tą ja z tegorocznych wakacji. Obie mają ze sobą wiele wspólnego. Cieszę się, że się wyprowadziłam. Cieszę się, że trafiłam akurat na Anię i Kubę. Przecież przypadki nie istnieją. Nigdy nie istniały w moim życiu. Jednocześnie boję się. Nie wiem co bardziej: tego, co może przyjść czy tego, co nie przyjdzie, bo zagubi się w tej przestrzenii między górami a morzem? 
12:56, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 05 sierpnia 2008
Ruda podróżniczka jedzie w Bieszczady na kolonię. Jeszcze jedną i ostatnią w tym roku. Niekoniecznie się jej to uśmiecha, ale trzeba brać co nam daje los. Widocznie los nie chcę bym pojechała do Szklarskiej w pewne odwiedziny, heh. Och i ach. No tak tym razem było i och, i ach. Nie jak ostatnio tylko och. Tym razem nie wyszłam na tą najgorszą. Po prostu (bądź? to też) było tak, jak powinno być: fantastycznie. I miejsce, i ośrodek, i pan Maciek, i co najważniejsze kierowniczka i kadra. Tęsknie... Nie tylko za tym. Za tym i owym. Stąd Maanam poniżej. Ach... chciałoby się napisać... Tęsknię... Wyczekuję... Rozmyślam i piszę smsy. Koszulka , która do mnie (dla mnie?) przyjechała w niedzielę leży i przypomina...

Nocne wojaże skończyły się u kierowniczki na podłodze, ale dowiedziałam się paru istotnych  i mniej istotnych rzeczy. Jednak było widać, heh. Coś tam było. Góry mi się śniły dzisiaj. Dobry znak (chyba lepszy niż ten tynk spadający z kościoła akurat jak przechodziłam).
niedziela, 03 sierpnia 2008
Kto kocha naprawdę
Będzie kochać zawsze
Gniew zmieni w kochanie
A zdradę w niepamięć

Nie oceniaj mnie
Ani dobrze ani źle
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz

Jak dziecko unieś mnie wysoko
Jak dziecko mnie do łóżka kładź
Rano zjedz ze mną śniadanie
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz

W zuchwałej chwili pożądania
Nadałam tobie takie imię
Że znajdę cię na końcu świata
I już się z tobą nie rozminę

Po prostu bądź po prostu bądź i patrz
Po prostu bądź po prostu bądź i patrz
14:01, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka