wtorek, 31 sierpnia 2010
No pojechał, wyjechał, wyprowadził się. Smutno, smutno jak diabli, choć chyba wciąż nie dociera. Jeszcze wczoraj wieczorem wydawało mi się, że gdzieś to daleko jest, w innym świecie. Zajęta uprawianiem roślinek na facebooku nie obierałam żadnych bodźców. Przyszło jednak w nocy. A w zasadzie nad ranem. Nie napiszę,  że "dawno nie miałam tak wypełnionych emocjami snów", ponieważ mam je od jakiegoś czasu, od momentu w którym usilnie zaczęłam sobie tłumaczyć, że da się to wszystko ułożyć "by wilk syty i owca cała". Ale dziś płakałam i przez sen, i chwile potem. Płakałam, bo wyjeżdża bardzo, ale to bardzo dla mnie ważna osoba. W pewien sposób najważniejsza. Nie da się wymazać tego co między nami było,  tego co się wytworzyło i co mimo wszystko trwa, obrośnięte nowym, innym, pewnie lepszym... Nie mam monopolu na ten smutek, nie chcę mieć, bo to i tak tylko moje.

Myślę o R. Wciąż i nieustannie, choć nie zawsze intensywnie. Poranna wiadomość była czymś cudownym... Pomogła.

Z rzeczy bardzo przyziemnych jadę ze swoim biurem do Chorwacji  na kilka dni. Co z tego, że bez grosza przy duszy :) Kolejne kilometry przede mną. Kolega prawie doktora wykrakał z tą połową wakacji. Byłam też na grzybach: dużo borowików i dużo kurek. Borowiki czekają na suszenie, a kurki wylądowały w winie i śmietanie, i są tylko pięknie pachnącym wspomnieniem.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Boli mnie to Jego zastanawianie. Boli mnie ta konsekwencja. Boli mnie, że milczysz...

Co mi na to powiesz? Nic mi nie powiesz. Bo co Cię obchodzi, że mi smutno. Przecież to tak daleko...
22:18, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 29 sierpnia 2010
Choć siedzieć nie lubi i już się nie może doczekać kiedy znów gdzieś ruszy. Choć już nigdzie prawie nie ruszy, bo nie ma już za co. Ruszy za tydzień do Torunia malować mieszkanie. Jeśli mieszkanie będzie jeszcze na nią czekać, bo umowa tylko ustna, a ostatnimi czasy dość łatwo w tej kwestii o nieuczciwość. Wierzę jednak, że mnie to nie spotka i w sobotę będę już spędzać pierwszą noc w nowym mieszkaniu :)

Pożegnałam się z M. Trochę smutno, ale wierzę, że ci się uda i że wszystkim to wyjdzie na dobre!!
15:24, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 27 sierpnia 2010
Po raz kolej zny pytam: kto i po co wymyślił niedomówienia, nieporozumienia, niezrozumienie? Po co? Na kolejne pożegnanie kilka ostrych słów, schowanych głęboko w szafie (a może wręcz przeciwnie od razu na wierzchu?). Po co nam, nie-nam to wszystko? Coraz głębsze te koleiny, ale pociąg jedzie dalej. Ciekawe kiedy się wykolei?

Moje myśli wciąż nad morzem. Lekko zwichrowane, z niedowierzaniem zapytują: co będzie? jak będzie?

Mieszkanie znalazłam, dokładnie za tydzień będę spędzać w nim pierwszą noc. I malować, malować ściany. Jestem podekscytowana, mam tylko nadzieje, że się z siostrą nie pozabijamy :)
14:24, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 22 sierpnia 2010
chciałoby się zaśpiewać te małe i duże... Były raczej małe (daleko mi do pewnej zeszłorocznej podróży miłego pana, co pilnie doktorat pisze), ale dużo dla mnie znaczyły:

Toruń => Władysławowo (z przystankiem w Inowrocławiu)=> Puck, Hel  (w tak zwanym międzyczasie) => Inowrocław=> Toruń =ok. 700 km



Toruń=> Kępice ok. 230 km
Kępice => Gdańsk => Kępice ok. 320 km

Kępice (via Sławno) => Zdzieszowice => Paryż (via Niemcy) => Lloret del Mar (Hiszpania) => Barcelona (w międzyczasie) => Wenecja => Zdzieszowice (via Austria i Czechy) => Kępice ok. 5 700 km



Kępice => Gdańsk => Kępice ok. 320 km

Kępice => Junoszyno => Frombork, Malbork (w międzyczasie) => Zabrze => Wrocław => Kępice ok. 1600 km



razem : 8 870 km :)

plus wycieczki do Słupska oraz najbliższa do Gdańska i Torunia, chyba ładny wynik, co?
14:08, rudakrzyzaczka , O mnie.
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 sierpnia 2010
Owszem człowiek się raduję do pracy jadąc, ale człowiek raduję się również, gdy 18 sierpnia o godzinie 19 może zamknąć sezon dla biura podróży, w którym pracuję już 5 lat. Odpoczywam, choć w nocy miewam złe sny, skutek rozmów z panem M. Nie wiem skąd te sny? Przecież jestem już spokojna, gotowa Cię nawet polubić, gdy dostanę na to szansę. Jestem zakochana. Od dwóch miesięcy  motyle w brzuchu robią co chcą. Testuję związek na odległość, próbując związać ze sobą dwa różne światy. Jestem gotowa o tym napisać, więc piszę, wyczekując poniedziałku i kolejnej podróży do Gdańska.
Wpadłam dziś w pokrzywy, noga piecze i przestać nie chcę. Nadal jestem bezdomna, od dziś dodatkowo bez pracy. Za to szczęśliwa. Szczęśliwa, mimo tych kilometrów oddalenia. Przede mną  być może jeszcze kilka dni w Chorwacji, jako, pożal się Boże,  tłumacz. Och, do czego to doszło, że ja tak pewna siebie :)

Wracam do pisania, także do przeczytania jutro ( a do zobaczenia może jeszcze dziś)
czwartek, 05 sierpnia 2010
Sesja zdjęciowa nad jeziorem ma być prezentem dla kogoś bardzo ważnego dla mnie. Kogoś z kim łatwo rozmawia się przez telefon, ale gdy już się spotka to trochę trudniej. Kogoś wobec którego rozum podpowiada- odejdź, zostaw, ale serce i wszystko lgnie. Sesja stała się prezentem dla mnie ;)

Zdjęć z Hiszpanii wrzucać póki co nie mam ochoty. Pakować się nad morze także, a tutaj wyjazd już jutro. Piję gin z tonikiem, oglądam zdjęcia, rozmawiam, uśmiecham się, mieszkania też szukam, ale póki co nie zbyt intensywnie. Układa się część, część nie, ale ostatnimi czasy spotkało mnie tyle dobrego, tyle słońca, że wierzę, że świat jest piękny i ludzie również.

Do zobaczenia za 2 tygodnie.



21:54, rudakrzyzaczka , O mnie.
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 01 sierpnia 2010
Z Hiszpanii, Paryża, Wenecji... Wyjeżdżam (wracam?) do Gdańska jutro. Odpoczywam żałując, że na pięknym świecie spotkać można takich dupków.

Kilka zdjęć za chwilę.
adopt your own virtual pet!



statystyka