środa, 31 sierpnia 2011
Tyle miałam pytań. I co. Tchórz.

Ostatnie zdjęcie z kartonowego domku, który niedługo przestanie istnieć.


17:06, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
Pierwsze koty za płoty jak to mawiają. I 1/15 pokoju przeprowadzona: szafa!! I ze zdziwieniem zobaczyłam jak się moje ubiory prezentują, i jak to ich dużo jest.



W całym mieszkaniu pachnie lawendą, która niezmiennie kojarzy mi się ze środkami na mole. Ciekawe czy pola Prowansji też pachną jak środki na mole??? Odczuwam podekscytowanie. Przeprowadzką. Bo lubię jak się coś zmienia. Wtedy na nowo można wszystko uporządkować i stare śmiecie wydają się błyszczeć i lśnić, i wcale nie wydają się takie stare. Bardziej jednak to środowym wyjściem do kina. Wyjście jak wyjście. W naszej karierze to n-te wyjście, ale od ostatniego minęło kilka miesięcy, dużo się pozmieniało i jestem po prostu ciekawa. Idziemy na horror i jest to pierwszy mój horror w kinie od czasu "Lustra" z M. Większość filmu przesiedziałam wtulona w jego ramię i z mp3 na uszach :) Tym razem mp3 nie biorę, ale ramię pewien wiking powiedział, że mi udostępni.
Kolega- Sąsiad z kartonowego domku przyjeżdża. I na to spotkanie też się cieszę, a co nie można?

Z innej beczki: dziś rocznica urodzin pana Grzegorza. Z tej okazji cały dzień słucham tej oto piosenki:

....naprawdę pragnę ciebie tak
jak chłodu Moskwy
naprawdę pragnę każdej z twoich bram
jestem Paryżem

i w tajnych mapach szukam - mam!
rysuję kręgi coraz bliżej - tak!
ty jesteś Moskwą
jestem Paryżem

i nad Europą pochylony tak
dotykam Moskwy
więc sen udawaj - błagam, nie budź wart
bo płonie Paryż....


22:13, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 28 sierpnia 2011
Chodzi mi ta piosenka po głowie i chodzi. A gdy tylko gdzieś ja usłyszę to od razu chcę się śpiewać: "... pójdęęęę boooosoooo".
No ale nie o tym miało być. Śmiać się jeszcze będą, że zachwycam się jakąś pseudo góralską piosnką.

Piątek uświadomił mi, że nie jestem jeszcze gotowa na poznawanie nowych ludzi. Jeśli kiedykolwiek byłam. Uświadomił mi, że nie umiem nie tylko radzić sobie z emocjami, ale z niechęcią i agresją wobec niektórego typu ludzi (tak mam na myśli tutaj facetów). Że jeszcze nie zapomniałam (ale się staram i wcale to zdanie nie jest powodem do bicia na alarm). Że jest mi bezpiecznie w kokonie, wokół ludzi, których znam choć trochę i że wcale nie chcę mi się z tego kokonu wychodzić. Że nie jest łatwo poznać kogoś nowego, gdy ktoś stary jest obok (i nie jest to pewien Pan przez którego nie poszłam na GP w żużlu). Że nie jestem otwarta. Że.... no na dziś wystarczy, przecież jak to mawiała Bajka w końcu jestem szczęśliwie odkochana a nie nieszczęśliwie zakochana :)

Byłam na hokeju. W niesamowicie gorącą i parną sobotę przesiedzenia 2h na chłodnym lodowisku było rewelacyjnym pomysłem. Do tego było to moje pierwsze wyjście na hokej. Musiałam sobie odbić to, że straciłam bilet na GP w żużlu (taaa, już nigdy nie pozwolę, żeby ktokolwiek kupował za mnie bilety, które na 2 tygodnie przed wydarzeniem lądują u kogoś innego- "bo przecież będzie dziwnie"). I trafiłam na rozróbę na lodowisku :) Chłopcy z reprezentacji Rosji i Polski nie poradzili sobie z testosteronem i pobili siebie nawzajem, i nawet sędziego. Mecz był średni, przewaga młodszych o 2 lata Rosjan zbyt znaczna, żeby mówić o rywalizacji, ale coś się działo. W środę kupuję karnet na rozgrywki hokejowe !!
czwartek, 18 sierpnia 2011
Fascynacje słowami napisanymi przez Anais Nin...
takie odkrycia pokazują, jakimi to przypadkami trafiają do nas książki warte przeczytania...przepisania...zapamiętania. I jednocześnie żal, że wiele z tych, do których warto zajrzeć do Nas nie trafią.

Próbowałam to sobie wszystko w głowie ułożyć, żeby potem zgrabnie zapisać. Ale ani ułożenie nie wyszło, ani zgrabne napisanie. Czytam powoli, jak nigdy. Wracam do słów, do zdań. "Życie w kłamstwie, które nie jest kłamstwem a baśnią". Chcę poznać Henrego Millera, wszystko co napisał. Naglę chcę przeczytać Dostojewskiego, żeby znaleźć to, co znaleźli w nim Anais, June i Henry.

Piekło jest odrębnym miejscem dla każdego człowieka, czy też każdy człowiek ma własne szczególne piekło. Ja zstępuje do infernalnych czeluści, zagłębiając się w irracjonalny poziom istnienia, gdzie instynkty  i ślepe emocje szaleją niepowściągane, gdzie człowiek żyje czystym impulsem, czystą fantazją, a zatem czystym obłędem. Nie, to nie jest piekło. Kiedy tam trafiam, jestem tak nieświadoma cierpienia, jak człowiek pijany; czy też raczej, moje cierpienie jest wielką radością. Dopiero gdy znowu odzyskuje świadomość, odczuwam niewypowiedziany ból.

*******************************************
Dziś w Zakopanem był pogrzeb dwóch ratowników TOPR, którzy zginęli ratując kobietę, Piotra Mędonia i Pawła Nadybala. Paweł był kiedyś moim przewodnikiem w Tatrach. Niesamowity człowiek, pełen entuzjazmu, pasji i energii.... Odpoczywaj w spokoju, gdzieś tam wysoko....
22:04, rudakrzyzaczka , Czytam
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 sierpnia 2011
Skończył się w ten weekend. TAKI festiwal światła w Toruniu. Polecam, z roku na rok coraz lepszy. Ja oczywiście większości projekcji nie zobaczyłam. Nie zobaczyłam na przykład takiego czegoś. Cudne:



Helios - 3D projection mapping on Skyway '11 by limelightprojection.com from Limelight projection on Vimeo.

13:39, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2011
Szczerze mówiąc to nie spodziewałam się, że ta burzliwa znajomość zakończy się dzisiaj, w ten oto sposób: "oddaj moje rzeczy M.". I tym razem to ja powiedziałam te słowa. I wiem, że było to zatrzaśniecie drzwi. I z jednej, i z drugiej strony. Tylko szkoda trochę. Ja naprawdę go lubiłam i naprawdę chciałam mu pomóc...Ale chyba za dużo chciałam, zostałam zepchnięta gdzieś tam w niepamięć... no trudno...pewnie to dobrze... pozostały tylko nieme dowody, że to kiedyś było. Tak jak miałoby mi się kiedyś wydawać, że tego jednak nie było

wydarzenia ostatnich dni... przeżyłam rozczarowanie kolejnym człowiekiem, nagle się okazało, że muszę zapłacić czynsz samej, bo "kolega" nie ma pieniędzy, przeżyłam rozróbę, a w zasadzie sparing rosyjsko- polski w pracy (teraz można się z tego śmiać, ale wtedy....)... kryzys za kryzysem, ludzie obok, słowa wsparcia popłynęły

Może moje wczorajsze sny to wyraz tęsknoty??? Pogubiło się, pogubiło to wszystko...

jadę nad morze
wtorek, 09 sierpnia 2011
Motto Woodstockowego koncertu The Prodigy i całego Woodstocku. Kto był ten wie, kto nie był ten się dowie, ale kto nie stał w tym tłumie (było coś około 700 tysięcy ludzi!!!) ten tego nie zrozumie.
Pod każdym względem było rewelacyjnie. To był mój 6-ty Przystanek. Po ostatnich wracałam rozczarowana, męczył mnie szum, brud, przebrani ludzie. Bawiłam się dobrze, ale gdzieś w środku wiedziałam, że czas przestać. Teraz wiem, że jak się ma wokół fajnych ludzi, jest się otwartym na muzykę i jedzie się tam nie po to, by siedzieć pod namiotem czy chodzić na koncerty znanych kapel, to nie tylko może, ale będzie cudownie :)

Jak miałabym robić listę w kolejności od najlepszego występu, musiałabym się ograniczyć do trzech...hmmm. Potem było by już ciężko ustalać, co podobało mi się bardziej.

Na pierwszym miejscu zdecydowanie ten utwór: Biała Flaga w wykonaniu Glacy. Podobał mi się cały Przystanek Republika, choć nie wylądował w pierwszej trójce, cieszy mnie to, że dostali taką możliwość i że ja mogłam w tym uczestniczyć!!
Na drugim miejscu koncert Airbourne. To ci Panowie. Nie znałam ich, co więcej miałam zamiar pojawić się dopiero na Riverside, aż spacerując po polu w radiowęźle usłyszałam ich kawałek. Wokalista ma obłęd w oczach,niesamowity głos, biegał po scenie, rusztowaniach, rozwalił na głowie puszkę piwa, pił wino na czas. Niesamowity energetyczny show!!
Na trzecim Łąki Łan!!!! Po prostu: zespół, którego supportowało The Prodigy. Wariaci, wariaci stworzeni na Woodstock. W sobotę grają w Bydgoszczy, więc chętnie się wybiorę, nawet sama.

Oprócz tego: Luxtorpeda!!! (Nie chcę tutaj nadużywać słowa niesamowite, ale zespół ten działa kilka miesięcy i to jak działa!!!), Hellowen, Donots (dziwię się, że w Niemczech są tak popularni, a u Nas nic o nich nie słychać), Kumka Olik (ile lat ma wokalista???!!!), Gentelmen... i wielu, wielu innych!! Rozczarowało mnie trochę The Prodigy: za długo trzeba było na nich czekać, było za tłoczno i za cicho, no ale możliwość usłyszenia ich na żywo. Dzięki Jurek!!!! Dzięki Woodstock!!!!!

Ps. Na The Prodigy spotkałam Marka Rentona :P Był jak prawdziwy i nawet pokazał mi sutek (pokłosie pokazywania cycków przez laski do kamery)
14:32, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 sierpnia 2011
Ruda jedzie na Przystanek Woodstock!!! Na jej 6-sty Woodstock z Kinjorem (a to będzie ich 5ty wspólny) i jej husbandem oraz z liczną wioską toruńską :)

Na razie jest tylko karimata. Jedzenie i namiot jadą w Wrocławia samochodem. Jest też pozytywne nastawienie, problemy chwilowo zepchnięte na bok z perspektywą całkowitego ich pozbycia się tam nad Odrą. Znalazłam sposób na ich zmniejszenie tu w Toruniu: po pierwsze słowa, które napływają ode mnie z różnych miejsc. Słowa, które tylko utwierdzają mnie w tym, jaka byłam głupia. Po drugie, wizualizacja wszystkiego złego, które mnie spotkało od Jego strony. A nie ukrywajmy się spotkało. Histeria histerią, ale przez nikogo tyle nie płakałam co przez Niego. I po co??? Pytam się Ruda, po co??? Ach, witaj woodstockowa przygodo :)



Ps. Apator!!!! Cóż to był za mecz z Falubazem. Prawie 16 tysięcy ludzi, piękne zwycięstwo i niesamowite biegi. Tylko ja się nie potrzebnie odzywałam do pewnego osobnika, którego imienia nie wymieniam.
23:09, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka