wtorek, 14 sierpnia 2012
No nie przestałam jeść :) Czasu jedynie brakło, żeby zdjęcia zrobić a i czasem potrawy tak zwykłe (jak makaron z pomidorami), że się nie ma czym chwalić. A czasem tak pyszne było, że znikło wszystko zanim pojawił się aparat.

Skończyłam trzeci sezon Sons of Anarchy i ostatni odcinek był po prostu: WOW!!! Dawno nie spotkałam takiego serialu, oj dawno. Śmiało mogę go wrzucić do jednego worka z mym ukochanym "Supernaturalem" i z "Jak poznałem waszą matkę".

Na dziś tyle. Od  jutra maraton w pracy, więc trzeba coś poczytać, bo nie będzie kiedy. Ahoj!
19:20, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
czwartek, 09 sierpnia 2012
Się gotowało i się zjadło. Miała być tarta z serem pleśniowym i gruszką, ale się okazało, że gruszka nie nadaję się do jedzenia, a w żadnych sklepach obok domu nie można dostać kolejnej. I ostatecznie stanęło na brokuła, niekoniecznie moje ulubione warzywo, ale połączenie dość zacne. I wyjątkowo estetycznie wyglądała tarta :)




Napaliłam się dzisiaj na kolejny wyjazd, choć wiem, że w tym roku nie uda mi się go zrealizować, a mianowicie na piesze przejście naszych bałtyckich plaż. Albo w czerwcu, albo we wrześniu, choć znalazłam fotorelacje z przejścia kwietniowego, i bardzo by mi taka pogoda odpowiadała.
Marzyłam o tym już jakiś czas, i w końcu znalazłam partnera, który ma podobne potrzeby co ja, nie narzeka, że za drogo, a po co, a nie stać nas, że się nie da itd. Przyszłe wakacje zatem nad morzem.
Ustaliliśmy w lipcu, że fajnie by było raz w miesiącu robić jakieś dłuższe spacery z kijkami. Sierpień się zaczął, może w ostatni weekend, tuż przed moim zabiegiem, uda się pojechać do Radodzierzy i pochodzić trochę po Borach Tucholskich, a na wrzesień zaplanować coś większego. Nie mamy samochodu, więc to trochę ogranicza nam pole manewru- do miejsc w okolicy Torunia bądź Grudziądza. Ciężko u nas z turystyką pieszą, szlaki słabo oznakowane, z mapami też kiepsko. Czas zasięgnąć języka.

Odwiedziła mnie Michasia. Lubię jak mnie ktoś odwiedza.  Rozmowy z M. są niesamowite. U każdej bliskiej mi kobiety lubię co innego. Z tą akurat kobitką pięknie da się rozmawiać o uczuciach. Zawsze po tych spotkaniach nabiera się ochoty na odważniejsze chwytanie świata za rogi, na odczuwanie i na radość życia. Przyjaźń nasza krótka, ale intensywna- to, co przeżyłyśmy w przedwiośnie i wiosnę 2011 r. będzie mi siedziało w głowie i w sercu już na zawsze. Ciekawe to były czasy, och ciekawe, i nawet wspomnienie pewnej osoby, nie jest w stanie zepsuć mi tego, co zapamiętałam.
13:40, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 06 sierpnia 2012
Na pewno nie w Toruniu. Powietrze prawie przez cały dzień było nieruchome, a oddychając czułam się jak w saunie. Po południu trochę powiało, ale nagrzany wieżowiec, w którym zdarza mi się mieszkać nic sobie z tego wiatru nie robił.

Dzień minął leniwie. Za leniwie. Trochę kulinarnie. Ciasto z gruszkami, żółtą renklodą i orzechami wylądowało w końcu w piekarniku. W całym domu pachnie cynamonem, jak to bywa przy takich okazjach. Wyjątkowo zapach ten nie budzi skojarzeń z pracy.
Postanowiłam przejść na dietę wegetariańską-  na razie tylko na 30 dni (w ramach akcji "Zostań wegę na 30 dni"). Po weekendzie w Radodzieży, po jedzeniu codziennie grillowanego mięsa, po prostu mam dosyć. W dniu dzisiejszym wakacyjna kuchnia zaserwowała zielone risotto z groszkiem i papryką.



Na uszach ostatnimi czasy tylko "Trójka". W czytaniu "Wieczny Grunwald" Twardocha na nasz DKK oraz "Uwikłanie" Miłoszewskiego. W głowie i w sercu B. Nie umiem o Tobie nie myśleć. Ale na szczęście nie jest to myślenie toksyczne, z lękiem o Nas, o  co to będzie. Bo ja wiem co będzie!! To myślenie nieustanne, takie na co dzień, i takie od święta. To świadomość, że jesteś tutaj i że będziesz tam. I że jesteś teraz, i że będziesz potem.

Słucham opowieści o kosmitach, wyczekuje na ciasto i na burzę. Oby przyszedł ten deszcz, bo naprawdę nie pamiętam, kiedy w Toruniu po prostu lało.
21:42, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka