niedziela, 25 września 2011
Ruda gdy samotna to na spacery wychodzi. Zawsze tą samą trasą. Dziś był taki dzień: słońce, wolny weekend, telefony (a telefony, choć miłe to przypominają o samotności). W poszukiwaniu myśli, faktury, historii, przyszłości i teraźniejszości:



Tak, to centrum Torunia. Skrzyżowanie remontują.



Faktura niezmiernie ciekawa.



Niebo również.



I drzewa. Przez chwilę poczułam się jak w górach. To wszystko nadal w centrum Torunia. Natura się nie poddaje.



A na koniec chmiel. Tyle lat przechodziłam ulicą Popiełuszki i dopiero dziś zauważyłam, że płot wzdłuż tej ulicy porastają te przyjemnie pachnące szyszki.
01:15, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 19 września 2011
Za Rudą emocjonujący weekend:
koncert podczas, którego musiała udawać, że nie zna i nie lubi (choć dziś akurat też nie lubi, bo jest chora i wydawało się, że ma monopol tylko na miłe słowa), ale za to obok miała fantastycznych ludzi, którzy całkowicie jej to zrekompensowali (Panno Misio i panie Ł. to o Was!!)

rowerowa sobota ma Masie Krytycznej: wyciągnęła ją Bajka, nie obyło się bez przygód- to rower nie działaj, to trzeba było Czarkowy wehikuł z lat 30. wyciągnąć z piwnicy (a ciężki był jak diabli), to Bajka chciała wygrać ponczo a wygrała sakwy, wypadek mały nawet miałyśmy (oczywiście z mojej winy, bo równowagi nie byłam w stanie utrzymać). Przejechałyśmy 15 km i prezentowałyśmy się w ten oto sposób:


Źródło zdjęcia: Stowarzyszenie Rowerowy Toruń. Tam też więcej zdjęć i więcej na temat samej idei masy krytycznej.

sobota to był też dzień tłumaczenia Czarkowi przy miodowym, dlaczegóż to musiałyśmy zabrać jego rower bez pytania (dziękuję!!!!) oraz słuchania dziwnej muzyki u P & P (np. takowej
uwaga, zapowiada się niewinnie!!)

niedziela zaś to był dzień dziwnego spotkania z panem o błękitnych oczach- nie wiem czemu nam te rozmowy w 4 oczy nie wychodzą, może za trzeźwi byliśmy? Niczego się nie dowiedziałam, ale za to z przygodami dotarłam na stadion żużlowy (bo przecież Pan K. zna toruńskie drogi lepiej niż kierowca taksówki a tramwaj to dla plebsu jest ;p). Ale to był nasz najdłuższy spacer w karierze, tak przy okazji. Nie wiem co w nim jest, nie wiem co w tym wszystkim jest, nie wiem czemu zachowujemy się wobec siebie jak te ćmy, co jak głupie do lampy lecą. Chociaż może to złe porównanie (eee tam, chora jestem, więc mogę pisać sobie co mi ślina na język przyniesie)

niedziele to był dzień emocjonującego spotkania na Motoarenie. Niestety, wygraliśmy ale odpadliśmy z półfinału, bo nie udało się odrobić strat z Leszna. Siedziałam i zaciskałam piąstki, jak małe dziecko :)

Warto było to wszystko przeżyć, mimo kataru, kaszlu i choróbska, które mnie nawiedziło. A na koniec mały cytat z Rilkego:
Wszystko, co przerażające potrzebuje Twojej pomocy.

Ps. W środę: kino z panem M.  Podejście drugie :)


20:46, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 września 2011
Po nowinach dzisiejszego dnia (a takich tam plotkarskich cudach, co z Warszawy do mnie dotarły) i długich rozmowach z Panią z miasta C., dotarło do mnie, że moje życie to bezustanna namiastka: namiastka bliskości, namiastka znajomych, namiastka seksu. Kolejność dowolna. Jedyne co pewnie to naiwność.
19:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2011
Taki mi uśmiech chodzi po głowie od wczoraj, od godziny 23.13. Dziwny to był telefon. Niespodziewany, ale chyba oczekiwany. Dziwna ze mnie osoba, która dziwne osoby lubi. I dziwne relacje. Obiecałam nikomu ani słowa. To nikomu zatem, choć pewnie głupio dziś wyglądałam chodząc i uśmiechając się ot tak.

Dobra, koniec. Idę na hokej!
18:06, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 września 2011
Że mnie zawiodłeś jako człowiek? Że chciałabym od Ciebie usłyszeć jedno słowo? Ale że trochę mi Ciebie brakuję? Jako człowieka, który był jaki był, ale powodował uśmiech na mojej twarzy? Że wydawało mi się, że też mnie lubisz a nie igrasz sobie ze mną?

Powiedziałam Ci to, co było wypowiedzieć najłatwiej. A co może niekoniecznie było prawdą, ale teraz to już nie jest ważne...




Tymczasem w Lesznie Adrian Miedziński złamał obojczyk i dupa blada =(
20:09, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 września 2011
A no stagnacja... W końcu można by rzecz. Ruda szczęśliwie od-kochana (powiedzmy). Usiadła nad doktoratem (obu to nie był jednorazowy zryw spowodowany końcem wakacji i potrzebą uzyskania zaliczeń), postanowiła jeść codziennie śniadania (a i przez to wstawać o pół godziny wcześniej do pracy; dziś do pracy nie szłam, więc gdy budzik zadzwonił o 8 ja wstałam o 11). Przeniosłam się też do mniejszego pokoju i bardzo mi się w nim podoba. Nie wiem skąd ta obawa. Nawet kot przespał dziś noc w nowym pokoju. Tylko sny jakieś dziwne były: najpierw przyśnił mi się Jarosław Kaczyński i pół partii PIS [sic!], potem zaś było mocno erotycznie. Dziwne połączenia trzeba przyznać. Szczególnie pierwszy sen mocno mnie zaskoczył. Może to kara za ostatnie żarty z katastrofy z 10 kwietnia??

To tyle u mnie. Obawy chwilowo schowane. Czasem przypomni się mi pewien ktoś. Ale zaraz potem besztam siebie, że tak nie wolno. Są inni milsi ktosie, którzy sobie wyjechali, się nie odzywają i takie tam...
22:00, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka