środa, 19 września 2012
Karkonosze. Kiedyś coś tam wspomniałam, że byłam, że się podobało. Teraz pewnie bym dodała, że chętnie bym wróciła. Ach, góreczki, czemu tak daleko jesteście?




Wymarzyłam sobie kiedyś taki domek. Gdzieś. W ładnej okolicy, jak to mówią. Nie musi to być Mała Upa. A czeska Mała Upa mnie zachwyciła. Tym bardziej, że po polskiej stronie wiatr świszczy i nic nie ma (prawie nic). O okropnym schronisku na Przełęczy Okraj nie wspomnę. Nie polecam nikomu- nigdy. To już nawet nie chodzi o standard schroniskowy. Spaliśmy przecież w przecudownej Chatce Robaczka w Szklarskiej. To miejsce, w którym czas się zatrzymał. Dosłownie- nie wiem kiedy je wybudowana, ale dawno temu i od tamtej pory nic tam nie zrobiono. Na noc zostaliśmy zupełnie sami- byłam przerażona. I do tego czułam się oszukana przez właściciela, bo ceny ma zdecydowanie zawyżone. Było brudno i nieprzyjemnie.

Także: nie śpijcie nigdy w schronisku na Przełęczy Okraj!! Idźcie sobie do Małej Upy- przepięknej i zadbanej miejscowości, z cudownymi kolorowymi domkami, z zadbanymi szlakami, które doprowadzą Was do kościółka i cmentarza, gdzie znajdziecie pozostałości po niemieckim samolocie, który rozbił się na Śnieżce pod koniec wojny. I zobaczcie Śnieżkę z zupełnie innej, równie pięknej strony. A zimą, to chyba pojadę tam uczyć się jeździć na nartach :) Więcej zdjęć na archiwalnym już blogu Moje Klimaty (bo aktualny dostępny tutaj): tutaj i jeszcze raz tutaj.






16:41, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 września 2012
Przeglądając ostatnio swojego bloga natknęłam się na piękny teks Ernesto Sabato o przeznaczeniu:

W tym miejscu muszę przytoczyć jeden z maniackich aksjomatów Fernanda: nie ma przypadków, jest przeznaczenie. Spotyka się tylko to, czego się szuka, a szuka się tego, co w jakiś sposób ukryte jest w najtajniejsze głębi naszego serca. Dlaczego bowiem spotkanie z tym samy człowiekiem dla jednego jest brzemienne w skutki, dla drugiego stanowi mało znaczący epizod? (...) Toteż wydaje się, że w końcu spotykamy tych ludzi, których mamy spotkać, i przypadek nie gra w tym wszystkim zbyt wielkiej roli"

Wydarzenia ostatnich dni pokazały mi, że nigdy nie wiadomo co Cię może spotkać. Świat się wali, nie wiesz już co począć- myślisz sobie czemu znowu ja. Problemy za problemami. A potem okazuje się, że te problemy tak naprawdę są rozwiązaniem :)
Współlokatorzy mi się rozstali. I zostawili mnie z mieszkaniem. Było naprawdę źle, B. nie mógł/nie chciał zostawić chłopaków z umową na ich wspólne mieszkanie. Tymczasem, chłopaki... złożyli wymówienie i w ten sposób okazało się, że możemy zamieszkać z sobą już od listopada w dużym pokoju, a mój pokój wynająć.

Chętny już się znalazł i wszystko wróciło do normy.

Tyle, że podekscytowana jestem wspólnym, oficjalnym mieszkaniem, jak mało kto :) I przeprowadzka mnie czeka!! Lubię urządzanie, ale i będzie do urządzania. Może w końcu zrobię porządek w szafie i pooddaje rzeczy, które trzymam: bo może schudnę, bo może się przyda, bo mam sentyment!
14:45, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 września 2012
Czuję się jak przed rokiem- podobne problemy we współlokatorami. Już myślałam, że wszystko będzie dobrze, ale dasz palec to utną Ci całą rękę. Po raz kolejny się przekonałam, że ludzie myślą tylko o sobie. A ja głupia gotowa na rękę pójść. I tak mi wyszło to pójście na rękę, że pewnie znów obudzę się z nią w nocniku. Coś musi być w tych przysłowiach.

Także czekam do wieczora. To ja powinnam dyktować warunki, bo to ja płacę więcej, ale cóż, pozostaje mi skulić ogon i się dostosować.

Nienawidzę tego!! Czemu nie możemy już zamieszkać razem? Czemu się tak wszystko komplikuje??
16:57, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 września 2012
Ach, jakże ten czas szybko leci. W tak zwanym międzyczasie (licząc od ostatniego wpisu do dziś): miałam wypadek w pracy, skręciłam nadgarstek, byłam w szpitalu, skończyłam dietę wegetariańską, byłam na fantastycznym weekendowym grillu z B., Bajką, Alą i Przemkiem, jechaliśmy nań za kościelną procesją i zepsuł się samochód w drodze nawet, rozprawiałam z Bają o ślubie, jadłam pyszny zielony koktajl z Michasią, kłóciłam się szefem, zabijałam mole, odwiedzałam bibliotekę i czytałam książki.



Czuć już jesień. Niedługo stuknie nam rok- mi i B. Uwierzyć się nie chcę, że w po czasach burz i niepokojów, spotkało mnie coś tak cudownego. Nie mogę się doczekać tych kolejnych dni, czasu kiedy będziemy mieszkać razem. Codziennie chcę więcej i więcej. Codziennie przekonuje się, że można kochać bardziej, choć wydaję się, że bardziej się już nie da.
Nie jest łatwo. Moje demony nie znikły ot tak. Ciągle się pojawiają. Sprawiają, że zamykam się w sobie, nie chcę nic mówić, a moje emocje tłuką się we mnie i trzeba je wyciągać siłą. Walcz, Ruda, walcz!
22:14, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
adopt your own virtual pet!



statystyka