sobota, 22 grudnia 2012
I nic. Atmosfery brak, prezentów brak, chęci brak choinki brak. Bałagan jest. Ja jestem. B. pojechał do domu.

Taki ten czas jakby na niby.



Czas się wyprowadzić z bloxa. W innej miejsce.
12:33, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 26 listopada 2012
Miesiąc..dwa, trzy, cztery. Wiadomość, która na mnie spadła wręcz zmusza mnie do odliczania. Byle do jesieni. Nie mogę się doczekać zmian, które mnie czekają. Nowe miejsce, nowa aura, nowe wnętrza. A w nich my. Tak trochę tajemniczo, bo mama zawsze mówiła "tylko nie zapeszaj". Mam nadzieje, że wszystko się ułoży i naprawdę we wrześniu uda Nam się wszystko. Będzie nowe łóżko, nowe talerze, nowe kolory i nowy widok z okna. I nowe miasto.

Z tej o to okazji (a przede wszystkim z powodu przeczytania "Sztuki prostoty") wzięło mnie dzisiaj na porządki. Kolejne przeszukiwania szafy- czego nie noszę, co jest za małe, co brzydkie, co nie potrzebne, co ważne tylko wtedy, gdy je trzymam, a gdy schowane w szafie to nawet o tym nie pamiętam. I tak jeden worek, drugi, trzeci. Zadziwiające, bo przecież z dwa miesiące temu zrobiłam podobne porządki. I wydawało mi się, że nie mam już nic do wyrzucenia. Czemu człowiek przywiązuje tyle uwagi do przedmiotów??


19:51, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 listopada 2012
Marzę o gołych stopach, opatulona w wełniane skarpety.
O czytaniu książek na trawie.
O słońcu.
O niebieskim niebie.

Marzę o spokoju i wyciszeniu. Marzę o pozbyciu się złości i o własnej kuchni, z dużym białym stołem. Z czterema krzesłami.





18:44, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 listopada 2012
W Trójce muzyka ciszy. Szczególnie zachwycił mnie śpiewany przez Mirę Kubasińską i Tadeusza Nalepę utwór "Liście zabrał wiatr".

Naszej miłości bardzo zimno dziś
Czym mamy ogrzać ręce jej?

Już dawno z drzewa spadł ostatni liść
A jutro spadnie pierwszy śnieg

Naszej miłości bardzo zimno dziś

Czym ogrzać mamy nogi jej?
Na winogradzie pierwsza szronu kiść
I wiatr w piszczałki ulic dmie

Kwiaty nam skosił mróz

Liście pozrywał wiatr
Śniegiem przysypał bramy wzgórz
I tak się boję, że do wiosny umrze nam
Do wiosny umrze miłość już


O odchodzeniu, smutku, utracie. Pasuje mi dzisiaj. Bardzo.
Moja miłość ma się dobrze. Ale od kilku dni ogarnie mnie smutek. Nie wiem. Może to przez brak słońca? Dzisiaj wyszło na chwilę, zdążyłam złapać go trochę, uśmiech wrócił. Ale co z tego, skoro przede mną listopad- miesiąc ciężkich chmur i ciężkich myśli. Jakoś tak czuję się zagubiona. Okres permanentnych problemów finansowych zbliża się ku końcowi. Ale gdzieś w głowie tłuką się myśli: co dalej, gdzie dalej, jak dalej? Myśli w stylu "masz prawie 30 lat, dwa koty, długi, miłość i nie więcej", odsuwam jeszcze głębiej. Wchodzenie w dorosłość w kryzysie jest cholernie trudne :) W zasadzie bycie dorosłym w kryzysie jest trudne. Wchodzenie to już chyba dawno za mną.


Tęsknie za ludźmi- za takimi spotkaniami jak nasz wspólny wyjazd nad jezioro pod koniec sierpnia. Za grami planszowymi, za wspólnym jedzeniem. Za rodzicami. I Borysem psem labradorem...

Tymczasem wracam do moich zakurzonych rękopisów.
14:55, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2012
Jak to się stało, że już pada śnieg? Jeszcze nie dawno chodziliśmy w chmurach, zachwycaliśmy się Izerami i Małą Upą. Jeszcze nie dawno chodziłam bez kurtki i skarpet.

Jeszcze nie dawno spacerowałam po Pradze, w słońcu, październikowym, ale mającym coś z lata. Jeszcze nie dawno jadłam smażony ser i bramborowe knedliki.

A dziś rano idąc przez ulubiony mój toruński park zauważyłam, że zniknęły gdzieś wszystkie kolory. Został tylko żółty. Wieczorem wychodząc z pracy spotkał mnie już śnieg. Zima idzie panie, zima. Sikorki już tłuką dziobami w szyby. Grube skarpety zostały wyciągnięte z szafy. Szkoda tylko, że początek ochłodzenia nieodłącznie wiąże się z katarem i kaszlem. Choć bym nie wiem jak się starała. Kichanie, kaszel i wszystko inne wali się na głowie, gdy za oknem piękne chmury (jeszcze nie mają nic z listopadowej szarzyzny) i kolory. Oraz wiatr. Kocham wiar.






W domu pojawił się nowy osobnik płci żeńskiej- kot zwany Tami, 10 tygodniowy szkrab. Duży kot chodził zły i obrażony przez pierwsze dwa dni. Było syczenie, warczenie i wszystko co można sobie wyobrazić. Teraz jest lepiej. Koty się dotykają, bawią, biegają za sobą. Tolerują się. Koćmira dyscyplinuje swoją małą towarzyszkę tylko dwa- trzy raz dziennie, za pomocą swej łapy. Jest ciekawie. I ciekawe jest wszystko: kable, rury, worek od śmieci, kapsle, klamerki, sznurki, ubrania, włosy.

Sobie się nieustannie przyglądam. Złośnica wciąż siedzi we mnie. Nie lubię jej. Nie lubię jak odzywa się z arogancją w głosie. Nie lubię, gdy staję na drodze miedzy mną a B. A staje często. Jakby chciała ciągle coś sprawdzać. Głupia złośnica.

Kupiłam dynie i szpinak. Szpinak już zjadłam. Z czosnkiem i fetą. Na tarcie z ciasta francuskiego. A dynia czeka na B. I na mleko kokosowe.
21:47, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 września 2012
Karkonosze. Kiedyś coś tam wspomniałam, że byłam, że się podobało. Teraz pewnie bym dodała, że chętnie bym wróciła. Ach, góreczki, czemu tak daleko jesteście?




Wymarzyłam sobie kiedyś taki domek. Gdzieś. W ładnej okolicy, jak to mówią. Nie musi to być Mała Upa. A czeska Mała Upa mnie zachwyciła. Tym bardziej, że po polskiej stronie wiatr świszczy i nic nie ma (prawie nic). O okropnym schronisku na Przełęczy Okraj nie wspomnę. Nie polecam nikomu- nigdy. To już nawet nie chodzi o standard schroniskowy. Spaliśmy przecież w przecudownej Chatce Robaczka w Szklarskiej. To miejsce, w którym czas się zatrzymał. Dosłownie- nie wiem kiedy je wybudowana, ale dawno temu i od tamtej pory nic tam nie zrobiono. Na noc zostaliśmy zupełnie sami- byłam przerażona. I do tego czułam się oszukana przez właściciela, bo ceny ma zdecydowanie zawyżone. Było brudno i nieprzyjemnie.

Także: nie śpijcie nigdy w schronisku na Przełęczy Okraj!! Idźcie sobie do Małej Upy- przepięknej i zadbanej miejscowości, z cudownymi kolorowymi domkami, z zadbanymi szlakami, które doprowadzą Was do kościółka i cmentarza, gdzie znajdziecie pozostałości po niemieckim samolocie, który rozbił się na Śnieżce pod koniec wojny. I zobaczcie Śnieżkę z zupełnie innej, równie pięknej strony. A zimą, to chyba pojadę tam uczyć się jeździć na nartach :) Więcej zdjęć na archiwalnym już blogu Moje Klimaty (bo aktualny dostępny tutaj): tutaj i jeszcze raz tutaj.






16:41, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 września 2012
Przeglądając ostatnio swojego bloga natknęłam się na piękny teks Ernesto Sabato o przeznaczeniu:

W tym miejscu muszę przytoczyć jeden z maniackich aksjomatów Fernanda: nie ma przypadków, jest przeznaczenie. Spotyka się tylko to, czego się szuka, a szuka się tego, co w jakiś sposób ukryte jest w najtajniejsze głębi naszego serca. Dlaczego bowiem spotkanie z tym samy człowiekiem dla jednego jest brzemienne w skutki, dla drugiego stanowi mało znaczący epizod? (...) Toteż wydaje się, że w końcu spotykamy tych ludzi, których mamy spotkać, i przypadek nie gra w tym wszystkim zbyt wielkiej roli"

Wydarzenia ostatnich dni pokazały mi, że nigdy nie wiadomo co Cię może spotkać. Świat się wali, nie wiesz już co począć- myślisz sobie czemu znowu ja. Problemy za problemami. A potem okazuje się, że te problemy tak naprawdę są rozwiązaniem :)
Współlokatorzy mi się rozstali. I zostawili mnie z mieszkaniem. Było naprawdę źle, B. nie mógł/nie chciał zostawić chłopaków z umową na ich wspólne mieszkanie. Tymczasem, chłopaki... złożyli wymówienie i w ten sposób okazało się, że możemy zamieszkać z sobą już od listopada w dużym pokoju, a mój pokój wynająć.

Chętny już się znalazł i wszystko wróciło do normy.

Tyle, że podekscytowana jestem wspólnym, oficjalnym mieszkaniem, jak mało kto :) I przeprowadzka mnie czeka!! Lubię urządzanie, ale i będzie do urządzania. Może w końcu zrobię porządek w szafie i pooddaje rzeczy, które trzymam: bo może schudnę, bo może się przyda, bo mam sentyment!
14:45, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 04 września 2012
Czuję się jak przed rokiem- podobne problemy we współlokatorami. Już myślałam, że wszystko będzie dobrze, ale dasz palec to utną Ci całą rękę. Po raz kolejny się przekonałam, że ludzie myślą tylko o sobie. A ja głupia gotowa na rękę pójść. I tak mi wyszło to pójście na rękę, że pewnie znów obudzę się z nią w nocniku. Coś musi być w tych przysłowiach.

Także czekam do wieczora. To ja powinnam dyktować warunki, bo to ja płacę więcej, ale cóż, pozostaje mi skulić ogon i się dostosować.

Nienawidzę tego!! Czemu nie możemy już zamieszkać razem? Czemu się tak wszystko komplikuje??
16:57, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 03 września 2012
Ach, jakże ten czas szybko leci. W tak zwanym międzyczasie (licząc od ostatniego wpisu do dziś): miałam wypadek w pracy, skręciłam nadgarstek, byłam w szpitalu, skończyłam dietę wegetariańską, byłam na fantastycznym weekendowym grillu z B., Bajką, Alą i Przemkiem, jechaliśmy nań za kościelną procesją i zepsuł się samochód w drodze nawet, rozprawiałam z Bają o ślubie, jadłam pyszny zielony koktajl z Michasią, kłóciłam się szefem, zabijałam mole, odwiedzałam bibliotekę i czytałam książki.



Czuć już jesień. Niedługo stuknie nam rok- mi i B. Uwierzyć się nie chcę, że w po czasach burz i niepokojów, spotkało mnie coś tak cudownego. Nie mogę się doczekać tych kolejnych dni, czasu kiedy będziemy mieszkać razem. Codziennie chcę więcej i więcej. Codziennie przekonuje się, że można kochać bardziej, choć wydaję się, że bardziej się już nie da.
Nie jest łatwo. Moje demony nie znikły ot tak. Ciągle się pojawiają. Sprawiają, że zamykam się w sobie, nie chcę nic mówić, a moje emocje tłuką się we mnie i trzeba je wyciągać siłą. Walcz, Ruda, walcz!
22:14, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 sierpnia 2012
No nie przestałam jeść :) Czasu jedynie brakło, żeby zdjęcia zrobić a i czasem potrawy tak zwykłe (jak makaron z pomidorami), że się nie ma czym chwalić. A czasem tak pyszne było, że znikło wszystko zanim pojawił się aparat.

Skończyłam trzeci sezon Sons of Anarchy i ostatni odcinek był po prostu: WOW!!! Dawno nie spotkałam takiego serialu, oj dawno. Śmiało mogę go wrzucić do jednego worka z mym ukochanym "Supernaturalem" i z "Jak poznałem waszą matkę".

Na dziś tyle. Od  jutra maraton w pracy, więc trzeba coś poczytać, bo nie będzie kiedy. Ahoj!
19:20, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
adopt your own virtual pet!



statystyka