poniedziałek, 06 lutego 2012
Ruda pojechała na Kaszuby na bal przebierańców. Przebrała się za pirata, jak połowa imprezy. Dobrze, że każdy pirat był inny, ale można by skompletować jakiś statek i ruszyć na szerokie wody. Byli piraci z Torunia, piraci home- made, piraci z wypożyczalni i nawet "wyglądam prawie jak Jack Sparrow". Bardzo jej się podobało, bo i towarzystwo było zacne, używając terminologii z pracy, i okolice okazały się piękne, i jedzenie było przepyszne. Tylko zimno było. Zima jest dobra na 2 tygodnie. Potem może niech temperatura utrzymuje się w pomiędzy 15 a 25 stopni.




Od dwóch dni lekko przeziębiona jestem. Wczoraj spędziłam cały dzień w łóżku. Dziś musiałam odwołać fitness. O tak, Ruda zapisała się do klubu. Byłam dopiero na dwóch zajęciach, ale bardzo mi się spodobał ruch. I na drugi dzień nie wszystko mnie bolało :)

Poza tym: jestem leniem, wiecznie mi brak czasu, a jak czas jest to pożytkuje go na co? na Internet. Po co czytać powiększający się stos książek, skoro można obejrzeć cały sezon Różowych lat 70. (kocham Kelso!), który widziało się z milion razy. Po co usiąść nad rękopisem, skoro można na Iplexie dokumenty oglądać. A już najlepiej czas mija na przytulaniu się do B., a gdy B. nie ma, to na byciu przytulaną przez kota.

I: zimno, ograniczyłam wyjścia do minimum, robię dziś kotlety z fasoli, przyjedzie B., więc zakładam, że obejrzymy dziś nowy odcinek Supernaturala i wieczór spędzimy na przytulaniu. Przytulanie bardzo absorbujące jest, prawda?
17:38, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
środa, 25 stycznia 2012
Mam nadzieje Bajko, że chociaż po części czujesz się odzaniedbana? Ruda wybrała się wczoraj na koncert z cyklu Covan Wake the Fuck Up, na którym zagrało między innymi Chainsaw oraz Virgin Snatch.



Na koncercie jej się podobało i muzycznie (chociaż nie zagrało Calm Hatchery), i wizualnie (chociaż nie zagrało Calm Hatchery), i towarzysko (chociaż jeden dupek się nawet nie pofatygował kiwnąć głową na przywitanie, po tych wszystkich godzinach, które poświęciłam na wysłuchiwanie "jak mi to źle w życiu" coś mi się powinno należeć, ale widocznie nie).  Dziękuje tym co byli, szczytny cel w końcu (na leczenie Covana), a tych co nie byli przepraszam że nie przypomniałam (Panno M. wybacz!!!)

pS. Bajko, w lutym przychodzę na rosół!!
15:56, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
sobota, 21 stycznia 2012
chwytamy za co się da, ale ostatnio czas tak szybko leci, że na nic nie ma czasu- kot niedopieszczony, przyjaciele jakby zapomniani (ale tylko jakby), książki zamieniają się w stosy, gazeta z przedwczoraj przedwczoraj czeka na doczytanie. A wszystko jakby spokojniej. Teraz odmierzam czas od wyjazdu do przyjazdu B. Nie umiem opisywać szczęścia. Po prostu.

Z cyklu "się dzieje"- nadrabiam zaległości na Iplexie (szczególnie dokumenty), chadzam do kina, czytam (rozpoczęta "Lolita" Nabokova, dzienniki Anais, w kolejce czekają opowiadania Zajdla na DKK), zachwycam się śniegiem i mgłą za oknem. Obejrzałam wystawę Word Press Foto 2011 i smutne wnioski do mnie doszły- sprzedaje się przemoc, bieda i nieszczęście. Zwłaszcza nieszczęście innych ludzi. Czy trudno jest zrobić dobre zdjęcie, które pokazuje szczęście? Najbardziej podobało mi się zdjęcie głuptaka. Alr generalnie to wyszłam zniesmaczona.


22:14, rudakrzyzaczka
Link Komentarze (1) »
wtorek, 03 stycznia 2012
Ach, jakie to piękne dni były. Ach, jakie to piękne dni są. I pomyśleć, że jeszcze nie dawni nie chciałam wierzyć, że może być lepiej. Że może być cudownie. Teraz jest cudownie. I tak jestem tkliwa.



Polecam odkryć Grudziądz. Piękne choć miejscami zaniedbane miasto. Szare takie u mnie tylko dlatego, że akurat trafiłam na kieską pogodę.


22:55, rudakrzyzaczka , Foto
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 grudnia 2011
Zdarzyło się, że pojechałam do Szczecina. I zdarzyło się, że grudniowy Szczecin nie zrobił na mnie dużego wrażenia. Opinię o nim poprawił trochę dzisiejszy spacer, który pokazał, że jak się chcę, to się wszędzie znajdzie coś wartego uwagi. Poza tym grudzień w tym roku zupełnie nie-grudniowy, świąt nie czuć, ale tęsknie za B. i za domem. Po szczecińskim osiedlu kręcił się czarny labrador, powód mych rozterek emocjonalnych, łez i telefonów do schroniska.

Kilka impresji szczecińskich.













Taki Szczecin można polubić :) Choć na chwilę.
22:40, rudakrzyzaczka , Foto
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 12 grudnia 2011
Dni mijają. Dni jak z bajki, dni jak z szarego worka. Do wyboru. Nie minął mi etap na:
- romantyczne piosenki i obrazki
- na wyczekiwanie na spotkanie
- na wzajemny dotyk
- na spędzanie razem 24h na dobę

Przyzwyczaiłam się.  I już nie chcę inaczej. Jakieś inne myśli zagościły mi w głowie. Stabilizacja uczuciowa sprzyja stabilizacji życiowej. Pomału, spokojnie. Takie to dziwy znajduję na swoim biurku:



Wyczekuje świąt. Myślę o śniegu, spacerach, wspólnym gotowaniu...
19:02, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 25 listopada 2011
I jesień jakaś taka inna, i listopad już nie taki szary, i światła dużo, i potrzeba piosenek o miłości. I ciągłego przebywania z sobą.
Choć patrzę na siebie i widzę, jak jestem okropna. Jak aspołeczna, jak wredna. I jest mi przykro, ale jednocześnie nie wiem jak to zmienić. To po prostu przychodzi: bo głowa boli, bo zmęczona jestem, bo nie, bo tak =(

Pocztówki kolejne doszły, tym razem z Niemiec i z Moskwy. Moskiewska nawet ładna- z okazji dnia społecznika. Zdjęć chwilowo brak.
23:06, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2011
Pocztówki do mnie może nie taczkami schodzą, ale w ramach postcrossingu przyszły kolejne trzy: jedna ze Stanów od Pana pilota, druga z portugalskiego miasta Coimbra i trzecia z Finlandii. Trzecia cudowna tako to:



Uwielbiam Muminki. Była to moja ulubiona dobranocka za czasów, kiedy się jeszcze wieczorynki o 19 oglądało. Książki też lubię, choć nie tak bardzo jak "Dzieci z Bullerbyn". Do tej pory pamiętam jak przeczytałam ją pierwszy raz i do tej pory towarzyszą mi przy niej podobne uczucia. Coś jest w tej Skandynawii, że takie piękne rzeczy tworzy.

W Warszawie byłam, PAN odwiedziłam. Uśmiecham się, tęsknie. Jednym słowem wszystko bardzo dobrze :)
20:08, rudakrzyzaczka , postcrossing
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 listopada 2011
Nostalgia czy tęsknota jakaś. Nie wiadomo za czym. Nie żebym znowu chciała narzekać. Jestem szczęśliwa. Przynajmniej w kilku aspektach mojego życia wszystko się dobrze układa. Może to te ciężki chmury powodują, że jakaś melancholia się wkrada w me ułożone jakoś życie? Wzrasta we mnie jakieś poczucie niedopasowania do sytuacji. Poczucie bycia w niewłaściwym miejscu i robienie czegoś co tak naprawdę nie jest tym, co bym chciała robić. Poczucie braku pasji. Przeskakiwanie z jednej rzeczy na drugą, fascynowanie się tym co robią inni.

Och zmory, odejdźcie ode mnie. Byle daleko.
20:38, rudakrzyzaczka
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 14 listopada 2011
Nie wszyscy wiedzą, że są na świecie ludzie, którzy lubią dostawać listy zwykłą pocztą. Nie wszyscy wiedzę też, że jest coś takiego jak postcrossing, który owym ludziom pomaga. Ja też o postcrossingu nie wiedziałam, ale poszłam raz do Bajki, a ta mi pokazała pocztówki z Japonii i ja też zachciałam dostawać takie pocztówki z całego świata. Na tym to w skrócie polega: losujesz adres, wysyłaś pocztówkę, ktoś losuje Ciebie i też wysyła Ci pocztówkę. Więcej informacji  na stronie postcrossingu.
Dzisiaj doszła do mnie pierwsza moja pocztówka z Norwegi, od farmera produkującego mleko i listonosza jednocześnie. Jestem bardzo podekscytowana!!!
Pocztówka wygląda tak:



Ma góry, fiordy i  nagiego pana. I znaczek z jeżem za 12 koron. Czego życzyć sobie więcej?
20:10, rudakrzyzaczka , postcrossing
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 82
adopt your own virtual pet!



statystyka