Coś co lubię.

środa, 17 sierpnia 2011
Skończył się w ten weekend. TAKI festiwal światła w Toruniu. Polecam, z roku na rok coraz lepszy. Ja oczywiście większości projekcji nie zobaczyłam. Nie zobaczyłam na przykład takiego czegoś. Cudne:



Helios - 3D projection mapping on Skyway '11 by limelightprojection.com from Limelight projection on Vimeo.

13:39, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 sierpnia 2011
Motto Woodstockowego koncertu The Prodigy i całego Woodstocku. Kto był ten wie, kto nie był ten się dowie, ale kto nie stał w tym tłumie (było coś około 700 tysięcy ludzi!!!) ten tego nie zrozumie.
Pod każdym względem było rewelacyjnie. To był mój 6-ty Przystanek. Po ostatnich wracałam rozczarowana, męczył mnie szum, brud, przebrani ludzie. Bawiłam się dobrze, ale gdzieś w środku wiedziałam, że czas przestać. Teraz wiem, że jak się ma wokół fajnych ludzi, jest się otwartym na muzykę i jedzie się tam nie po to, by siedzieć pod namiotem czy chodzić na koncerty znanych kapel, to nie tylko może, ale będzie cudownie :)

Jak miałabym robić listę w kolejności od najlepszego występu, musiałabym się ograniczyć do trzech...hmmm. Potem było by już ciężko ustalać, co podobało mi się bardziej.

Na pierwszym miejscu zdecydowanie ten utwór: Biała Flaga w wykonaniu Glacy. Podobał mi się cały Przystanek Republika, choć nie wylądował w pierwszej trójce, cieszy mnie to, że dostali taką możliwość i że ja mogłam w tym uczestniczyć!!
Na drugim miejscu koncert Airbourne. To ci Panowie. Nie znałam ich, co więcej miałam zamiar pojawić się dopiero na Riverside, aż spacerując po polu w radiowęźle usłyszałam ich kawałek. Wokalista ma obłęd w oczach,niesamowity głos, biegał po scenie, rusztowaniach, rozwalił na głowie puszkę piwa, pił wino na czas. Niesamowity energetyczny show!!
Na trzecim Łąki Łan!!!! Po prostu: zespół, którego supportowało The Prodigy. Wariaci, wariaci stworzeni na Woodstock. W sobotę grają w Bydgoszczy, więc chętnie się wybiorę, nawet sama.

Oprócz tego: Luxtorpeda!!! (Nie chcę tutaj nadużywać słowa niesamowite, ale zespół ten działa kilka miesięcy i to jak działa!!!), Hellowen, Donots (dziwię się, że w Niemczech są tak popularni, a u Nas nic o nich nie słychać), Kumka Olik (ile lat ma wokalista???!!!), Gentelmen... i wielu, wielu innych!! Rozczarowało mnie trochę The Prodigy: za długo trzeba było na nich czekać, było za tłoczno i za cicho, no ale możliwość usłyszenia ich na żywo. Dzięki Jurek!!!! Dzięki Woodstock!!!!!

Ps. Na The Prodigy spotkałam Marka Rentona :P Był jak prawdziwy i nawet pokazał mi sutek (pokłosie pokazywania cycków przez laski do kamery)
14:32, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lipca 2011
... to nie zdrowo!! A do takich to wniosków doszłam wczoraj. Nie wiem tylko czy to chwilowe czy już na stałe. Za to dotarła w końcu do mnie płyta. Długo to trwało, trzeba było użyć podstępu, ale jest:







Słucham. Już pisałam, że jestem łasa na wpływy muzyczne. Spotykając się z kimś momentalnie łapie Jego muzykę (oczywiście na tyle o ile zbliżona jest do mojej). Tak  było z panem ze Złotorii i z Nickiem Cavem (ach, jakże ja żałuję, że nie jadę na koncert). Podobnie z Volbeat'em. Niech mu już będzie :)

Miało być o snach. Mam bujną wyobraźnię. I przez to (a może i nie przez to, nie wiele przecież wiadomo o snach) śnią mi się dziwy i cudawianki. Jak byłam młodsza śniły mi się tzw. stałe miejsca- te same miejsca, nieistniejące w rzeczywistości. Będące zlepkiem tego co prawdziwe i tego, co przyniósł mi sen. Historie jakie się w nich działy były różne, ale miejsca zawsze były te same. Uwielbiałam te sny. Nigdy nie były złe, a sama obecność w tych miastach, wioskach czy w lesie była kojąca. W jakiś sposób czułam się tam bezpiecznie. Jak u siebie. Przez lata miejsca te mi się nie śniły, ale zawsze o nich pamiętałam. Teraz zaczęłam do nich wracać. Dziś przyśnił mi się las i wioska rybacka w miejscu jeziora Łętowskiego niedaleko mego miasteczka. Jedno z moich ulubionych stałych miejsc. Nie ma oczywiście tam żadnej rybackiej wioski. Przynajmniej takiej z mojego snu- z przystanią, kolorowymi łódkami, targiem i domkami przypominającymi miasteczka w Portugalii czy Francji. Mniejsza o to co się w tym śnie działo (a działo się dużo)...tak nie wiele wiemy o snach i śnieniu. Jestem ciekawa czemu śnią mi się te miejsca, czemu do nich wracam?? Czemu utkwiły mi w głowie mimo, że poza moją głową przecież nie istnieją?? Jakież to niesamowite zjawisko.

Prezent od pani K. i pana K. dla pani M. już leży i czeka, ale zanim go zapakuje to ostrożnie postaram się przeczytać. Jak dla mnie fascynujący :)



19:46, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 czerwca 2011
Dodaje mi sił cały dzień.


That life is dead
I'm beginning new
I'm gonna kill my memory
I will destroy all that is yours
I can not lose my freedom


Zaklinam rzeczywistość.



03:08, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
sobota, 28 maja 2011
W poszukiwaniach straconego czasu i w oszukiwaniu siebie, że mam jeszcze czas (tak, tak cały czas męczę ten tekst, którego jutro z powodu stresu nie będę wstanie wygłosić) zabawiłam się wyszukiwanie ciekawych stron. I znalazłam panów z brodą. Lubimy panów z brodą :) Kto lubi to zapraszam tutaj: http://facialawareness.tumblr.com/


Pan z brodą, okularami i kolczykami.


Pan z brodą na zydelku z jabłkiem (?)


Pan z brodą i kapeluszem.



Pan zza okna. A na koniec moich dwóch ulubieńców.


Pan z brodą i pięknymi oczami (choć znam takiego co ma ładniejsze;p)

I piękny pan z kotkiem:


00:57, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 marca 2011
Zatem Baby wszystkiego najlepszego!!! Ja dzisiaj z jedną taką babą, co jak Bajka zowią piłam wino w południe, jadłam przepyszne rogaliki z czekoladą i orzechami. Nawet na rosół się załapałam.


17:55, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Komentarze (9) »
niedziela, 20 lutego 2011
Poszłam łykać fotony. Patrzeć i widzieć, pomyśleć trochę, pouśmiechać się do siebie. I napić się herbaty z indyjskimi przyprawami i mlekiem w Cona Costa Cafe. Bo przecież zimno było.
Pamiętacie toruński Park Bydgoski? Tak wyglądał wczesną jesienią 2009 roku (nie znalazłam żadnych późniejszych zdjęć na dysku). Więcej na temat Bydgoskiego na stronie Stowarzyszenia Bydgoskie Przedmieście.








Stał jeszcze mostek, którego zniszczyła ostatnia powódź. Teraz Park wygląda tak (przepraszam za jakość, zdjęcia komórką, bo przecież nie wpadłam na pomysł, żeby zabrać aparat leżący na szafie).



Ale mimo braku kolorów było cudnie. Przespacerowałam się wzdłuż Wisły. Zmarzłam, ale i odetchnęłam, marząc przy okazji o wygraniu 30 milionów, mieszkaniu w Chorwacji i sponsorowaniu pewnego Pana.




                     



 Ot, taki cichy dzień. Czas w końcu obejrzeć "Moon".




19:04, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Komentarze (2) »
sobota, 15 stycznia 2011
wtorek, 12 października 2010
Znaczy ani za, ani przeciw . Tak po środku. Za to do tego kawałka w końcu się przekonałam. I słucham.


19:54, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 października 2010
Nigdy nie zrozumiem osób, które nie czytają książek. Oglądanie filmów i seriali nie jest w stanie zastąpić słowa pisanego, które dopiero w naszej głowie, według naszej wyobraźni układa się w pewien obraz. Obraz, który męczy, bądź który zachwyca. W wyniku ostatnich przeżyć natury damsko- męskiej zostałam zaopatrzona w książkę Irvina Welsh'a "Porno". Książka była już rozpoczęta i nie miałam ochoty wyrzucić jej z okna na VI piętrze :) "Porno" to kontynuacja, nie bójmy się tego słowa, kultowego "Trainspotting". Ze wstydem się przyznam, choć to mój ukochany film, to książki nigdy nie czytałam. A "Porno" początkowo mnie przerażało, a potem zachwyciło. Wszystko: język, brutalność, Edynburg, Renton, Sick Boy. Jedynie Begbie w jakiś sposób nadal przeraża. I o ile w "Trainspottingu" uwielbiałam Rentona, to tutaj pierwszeństwo zdecydowanie należy się Simonowi. Och, jak on mnie drażni, och jaki z niego drań, i och jak trudno mu się oprzeć. Książka jest brudna, brutalna, bezpośrednia, ale nie mogę się od niej oderwać. Simona raz mam ochotę przytulić, raz uderzyć. Szczególnie za to co robi Rentonowi. Jakiś sentyment mi jednak został :)

Takie kwiatki tu są, ostrzegam nie dla grzecznych dam:

"Rozmyślam co  by było, oczywiście w żartach, co by było, gdybym posłała Mirandzie jego penisa w tym stanie. A ona by go nie poznała. W gruncie rzeczy wszystkie są takie same, no chyba że patrzy się na nie z perspektywy wielkiej, ociężałej, niechlujnej, starej krowy. Jak starczy sił można pieprzyć się z każdym, no prawie z każdym. To nie penis stanowi problem tylko jego dodatek; występuje w wielu różnych rozmiarach i towarzyszących im stopniach wkurzenia"
22:24, rudakrzyzaczka , Coś co lubię.
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
adopt your own virtual pet!



statystyka