Retrospekcja.

środa, 25 listopada 2009
Góry mi się dzisiaj śniły. I to nie byle jakie, bo moje Tatry ze snów. A na dodatek brałam udział w biegu górskim, jako jedna z kilku kobiet. I biegłam, choć już nie miałam siły, ale patrzyłam na te Tatry i czułam, że muszę, mimo zmęczenia i bólu po prostu muszę. Męski bieg wygrał Krzysztof Wielicki.
23:44, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 listopada 2009
Wróciłam z prawie tygodniowego wyjazdu na Pomorze, gdzie uczyłam się nienawidzić. Przypominało to walkę Syzyfa z kamieniem i nie udało się w tym względzie osiągnąć niczego...

i wiem, że nie jest to pedagogiczne podejście, ale naprawdę trudno zdobyć się na nienawiść,której się potrzebuje jak powietrza
by żyć, że poetycko zakończę
00:49, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 listopada 2009
Jedyna co mi się w Łodzi udało zobaczyć (nie licząc nocnej wizyty na Piotrkowskiej) to cmentarz ewangelicko- augsburski przy ulicy Ogrodowej.









Nastrój mój odpowiada nastrojom podczas pogrzebów, więc wybaczcie braku opisów.

Ps. dziś śniło mi się, że uratowałam z płonącego domu małe dziecko oraz kolegę Sąsiada Niedoszłego.
13:45, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
piątek, 30 października 2009
Platon ostatnio był omawiamy na zajęciach z filozofii, na których nie byłam bo siedziałam w pociągu do Gdyni. Nie, nie stałam się fanką filozofii. Platon pojawia się tutaj w  kontekście "miłości platonicznej". Pamiętacie opowieść Arystofanesa z "Uczty" o istotach o czterech nogach i rękach, dwóch głowach i "piersiach i plecach na około"? Bogom istota ta wydała się za silna i, dlatego Zeus skorzystał z mocy swego pioruna i przepołowił ją (pamiątką tego jest oczywiście pępek).

Więc  każdy  z  nas  jest  jak  kupon  od  biletu  całego,  bo  każdy  powstał,  niby  ryba płaszczka,  wraz  z  kimś  drugim  z  jakiejś  dawnej,  jednej  istoty.  Toteż  zawsze  każdy  z  nas swego  kuponu  szuka.

Tak więc, żeby nie zwariować istoty te szukały zagubionej gdzieś w świecie swojej połówki. Chcę, żeby to była notka o poszukiwaniu. O poszukiwaniu w czasie przeszłym. Idąc ostatnio na spotkanie z panem archeologiem myślałam sobie o moich miłościach licealnych. Miłościach totalnych. I jednocześnie bardzo dziwnych. I niespełnionych.
Zacznę od pana P. ("w nazwisku niesympatyczna ryba prześladuję mnie z bladym drzewem"). Pan ów pojawił się w moim życiu razem z innymi chłopcami ze szkoły leśnej jak byłam w 7 klasie podstawówki i po jakimś czasie stał się "przefarbowanym blondynem", gdy okazało się, że nie do końca wiedziałyśmy z Kinjorem jaki to on ma ten kolor włosów. Trudno opisać tutaj wszystkie moje z nim przeżycia, bez wchodzenia w to czym dla mnie było technikum leśne. Nie chcę jednak zaczynać tego, bo prędko z tego nie wyjdę;). Z panem owym zamieniłam ze dwa słowa, zapoznała nas koleżanka, ba nawet nas umówiła a ja głupia... co jest moją największą traumą z tamtego okresu, na spotkanie nie poszłam (nie muszę pisać, że pluję sobie w brodę do dziś?).  Pan mi się podobał bardzo, uwielbiałam o nim z Kinjorem gadać, spotykać jego wraz z sokołem w różnych miejscach powiatu słupskiego. Nigdy przenigdy do niego nie zagadałam i chłopak o niczym nie wiedział. Był moim obiektem westchnień, jak dla nastolatek jakiś wokalista czy sportowiec.

Z panem R. historia była bardziej skomplikowana i bardzie totalna. Pana R. spotkałam, gdy byłam w I klasie liceum na jednej z pokoncertowych warcińskich imprezie. Przepadłam po pierwszej rozmowie o Bombadilu i Władcy Pierścieni. Przepadłam totalnie. O R. wiedzieli wszyscy, poza  nim. Wiem, jakie to teraz wydaje się dziwnie, ale było coś co mnie paraliżowało i będąc z nim zapominałam języka w gębie.  Jakoś się tak złożyło, że grupa pokoncertowa się nam rozbiła i nawet przestaliśmy się spotykać. Bo nie widywać. Pana R. spotykało się wszędzie, w najróżniejszych miejscach i zawsze było to wielkie święto. Miałam nawet koszulkę z nim. Nigdy przenigdy pan R. się o tym nie dowiedział, a ja wszystkich facetów przyrównywałam do jego wyidealizowanego obrazu. Z perspektywy dzisiejszego dnia,  bardzo dziwny był to okres. Tak naprawdę trwał przez prawie całe liceum i dopiero spotkanie Żółwia pozwoliło mi odetchnąć (cóż, na coś się przydał;p). Nie wiem  czemu taka byłam: lepiej żyło  mi się w stworzonym przez siebie obrazie rzeczywistości, niż w niej samej. Ciężko jest mi opowiedzieć to, co wtedy czułam. Poszukiwałam chyba. Ale nie miałam odwagi by odnaleźć?
18:14, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 października 2009
Skoro tematem poprzedniej notki były utracone zdjęcia, postanowiłam wrzucić kilka wspomnień z Krakowa. Zdjęć dużo nie zrobiłam, ponieważ ciągle zapominałam, że ja już ten aparat mam. A jak już go wzięłam to niekoniecznie wiedziałam co do czego służy. Poza tym tegoroczny Kraków był wybitnie knajpiano- restauracyjny. Duże jedliśmy, odkrywając wcześniej dla nas niedostępne miejsca, dodam, że z różnych przyczyn. Tak więc udało mi się wypić piwo w Piwnicy pod Baranami, ale najbardziej znana sala była zamknięta i jakoś nie zrobiła ona na mnie wrażenia. Udało się zjeść podobno najlepsze zapiekanki w Krakowie, pyszne, ale piekielnie ostre jedzenie z indyjskiej knajpki na Kazimierzu oraz wypić mate w herbaciarni, gdzie serwowano arabskie przekąski. Z takich podróży  mam tylko jedno zdjęcie- ciepłego krakowskiego duszka;)


Jak już pisałam wcześniej ta wakacyjna podróż to odkrycie Kazimierza, ale nie jako miejsca żydowskiej pamięci, co raczej regionu towarzyskiego, powiedzmy, że tak to określę, stąd zdjęcia takie jakieś dziwne.






Ale najpiękniejszym odkryciem było to miejsce- wiecie, że to też Kraków?

22:52, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 24 listopada 2008
A pewnie,że dobre;)
21:55, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 11 listopada 2008
Ostatnie dni mijają mi na Pomorzu właśnie w rytm starych piosenek Lady Punk, a to właśnie dlatego, że pojawiłam się na próbie chłopaków z Reaktora. Reaktor to  zespół znany prawie przez nikogo (poza stałymi mniej lub bardziej bywalcami koncertów w tym Małym Mieście), ale przeze mnie bardzo lubiany personalnie, że się tam wyrażę. Ale tak to bywa, jak się z 2/3 obecnego składu chodziło do podstawówki i przez 4 lata dojeżdżało się pociągiem do liceum (6.00 pobudka!). A "Kryzysowa..." dodatkowo kojarzy mi sie z jednym takim basistą i śmiesznymi historiami z przed lat, eheh. A nasze przedszkole tak ładnie teraz wygląda i pewnie w płocie nie ma już dziury;)

Siedzimy z M. i spędzamy bardzo miłe chwile. Tak to przynajmniej wygląda z mojej strony. Szkoda tylko, że nie mogliśmy się dzisiaj dostać do Słupska. Ale tak to bywa z małymi miastami, gdzie komunikacja podzielona jest na pon- pt i weekend. Dzisiaj wg. rozkładu był weekend. Jutro ostatni dzień;( Nie chcę mi się wracać. Ostatnio najlepiej czuję się w bibliotece, ach ta aspołeczność. Nie wszyscy jednak o mnie zapomnieli i szykuję się koncert Indios Bravos, urodziny i jakieś piwko...
00:40, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 marca 2007
01/04/2006
Niby to miało być jednorazowe, ot tak zaszaleć, jak za dawnych czasów. Tylko dlaczego tak o nim myślę? Nie powinnam. Powinnam powiedzieć żegnam.

02/04/06
La illaha illallach, Muhammadum rasulullah- nie ma innego boga poza Bogiem, a Mahomed jest jego posłańcem.
Salam alajkum- pokój z Tobą.
Tałhid- uniwersum Boga, jego jedność i jedyność.

04/04/06
"...kiedy pozór wyskakuje jak Filip z konopii"

08/04/06

"To miłość tak piękna, że wciąż nie możliwa/ choć listy po staremu i szept w białej kartce/ spotkania po kolei wiodące w nieznane/ szczęście co się nagle olbiże jak ciele/ i śmierć tak punktulana że zawsze nie w porę/ choć wiadomo śmierć miłość od smierci ocala" J. T

20/04/06

"Jak to jest, z każdym łyczkiem wina wyjaśnia się świat" Punky Regae Live

21/04/06

"Śmierć to zjawisko bardziej naturalne niż narodziny. O ile przychodzimy na świat przypadkiem, to smierć jest nieunikniona i nieodwracalna" Dżochar Dudajew- 10 lat po jego śmierci z rąk rosyjskich sił specjalnych.

22/04/06
"Chodzi o to, żeby się pięknie różnić" Awruk






23:32, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 września 2006
4/03/06, sob

Siędzę sobie sama ze swoimi myślami i Antykiem. Burza planów" plakaty Maschadowa na 8.03, koło terenowe KWK, kasety Timura, egzamin. Burza marzeń i błądzących ścieżek, tej jedyny gdzieś we Wszechświecie, samotność i własna tożsamość.

5/03/06, ndz

Urodziny! Wino z Ulą wypite. Kolejny rok do przodu. Noc Oskarów. Żeby tylko Brokeback. Ptasia grypa w Toruniu. Co więcej?

7/03/06, wtk

Czuję znów atmosferę dawnych dni. Chciałabym wierzyć, że to coś zmieni, że coś się ruszy, że wróci ta dawna spontaniczność i radość chwili, że wrócą ludzie, z którymi będe mogła robić to o czym marzę od dawna, z którymi będę mogła godzinami gadać o lesie, puknkowej muzie, Komitecie, plakatach, pisać durne książki i listy. Czemu żyję odwrócona plecami do przyszłości?

8/03/06, śr

ROCZNICA śMIERCI MASCHADOWA!
" W obecności innych ani nie kłócić się z żoną, ani jej zbytnio nie schlebiać. Pierwsze jest gorsze, ale drugie może doprowadzić do utraty rozumu" (Kleobulos z Lindos)

9/03/06, czw

Może nie zdam tego egzaminu, ale przynajmniej mam świadomość, że robię coś dla Czeczenów, o których światm jak o Tybecie milczy. No i moja komórka ma 4 nr więcej :P tj., ja na zebraniu Koła Naukowego Stosunków Międzynarodowych.

11/03/06, sob

Spotkanie z Damianem, miłe skądiną.

12/03/06, ndz

Oslo: Morgi- 2nd, Koffi- 3rd- my sweet honey!

13/03/06,pon

Ciągle mam przed oczami różne obrazy z przeszłości, przyszłości. Sama nie wiem. Atmosfera dawnych dni. Dlaczego? To znak, że coś się zmieni? Żeby to nie było tylko złudzenie. Kruche skrawki marzeń. Nibylandia czy oddech czegoś nowego?

14/03/06, wtk

Żyję dawnym tchnienie tego co było
Jakieś wyspy szczęśliwe
Na pożółkłych karatjach
Jakieś nuty
Obrazy nie moje
Garście zeschłych liści
Podarte od uścisku
Nie moich
Wymyślonych rąk

15/03/06, śr

Czemu nasze demony zawsze do nas wracają? Wynajdują mały wyłom w duszy, by go rozwalić i jeszcze bardziej powiększyć.
Nie wiem czemu mam poczucie niedopasowania do świata, że jestem nie tu gdzie powinnam. Ciągle widzę i czuję jakieś obrazy. Czasami mam ochotę po prostu nigdzie nie wychodzić, zamknąć się tu w pokoju...Boję się siebie!

"DZIŚ GDY CIEBIE MI BRAK, MUSZĘ BYĆ SAM"// stare kasety nagrane z radia- oddech przeszłości.

16/03/06, czw

Czuję się niepotrzebna. Mam ochotę jeszcze bardziej zamnkąć się za mym murem, który sobie wybudowałam kilka lat temu. Chciałaby żyć tak jak pragnę- mieszkać w drewnianym domku wśród drzew owocowych, przy lesie, urządzać wnętrza, pisać i czytać. Dlaczego nie możemy być tym kim marzymy by być? To jest właśnie owa tajemnica Brokeback Mountain.

17/03/06, ptk

W koncu się popłakałam. Jestem w podłym nastroju, jakby mnie ktoś wtedy na ulicy potrącił błogosławiłabym go! Przeraźliwie mi smutno było. Naszczęście mój Anioł Stróz nade mną czuwa a ja jestem głupia i umiem się cieszyć z nic nie znaczących przypadków.
Chcę stąd wyjechać. Zostawić to wszystko. mam tego dosyć. I co niby ma się zmienić? Za każdym razem wydaję mi się, że bedzie dobrze a nieustannie spadam.

19/03/06, ndz

"Dziś puka do niej tylko przeciąg"

20/03/06, pon

"Angel-A" Luca Bessona- Romantyczna wizja miłości do drugiej osoby, z moim ulubionym Jamelem Debbouze w roli głownej.

22/03/06, śr

Działa, działam i dobrze, bo nie myślę za dużo. Och, przerzuciłam się dzisiaj na prezesa. Choć pewnie on też ma dziewczynę. Jak wszyscy!

26/03/06, ndz

"Czy możesz zetrzeć podłoge w łazience, bo jest cała mokra." Pozostawie to bez komentarza:p

27/03/06, pon

Ja na spotkaniu FA. Czy nie brzmi to dziwnie? Hehe, ale czego nie robi się dla KWK i poznania Mariusza z Krakowa. Ja i FA :P

28/03/06, wtk

Pokaz filmów o Czeczenii. Ostatni moment utrzymywania kontaktów z prezesem :( Zrób coś (heh, wytrzyj podłogę w łazience:P)

"Kamienie mówią" a świat milczy. Nad Kaukazem lata coraz więcej aniołow, coraz bardziej krwawią góry.

29/03/06, śr

Egzamin na wychowawcę kolonii (który tyle zmienił w moim życiu:P)

31/03/06, ptk

Do Demonów z Praniem:P A potem.
Godz. 5:47, w sumie już prima aprilis. A ja nie śpię. Jak można po tak wspaniałym wieczorze. Och Maciek, muszę cię jeszcze spotkać. Koniecznie. Żeby los nas jeszcze powiązał. Nie wierzę w przypadki.
23:50, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Dodaj komentarz »
piątek, 18 sierpnia 2006

14/02/06, wtk

Smutne Walentynki. Znów sama. Znów nikogo nie ma obok.

16/02/06

Egzamin- prof. Mikulski- historia nowożytna.

18/02/06, sob

Złoty Morgi, srebny Koffi!!

20/02/06, pon

Złoto dla Austriaków (Turyn, skoki narciarskie)

23/02/06, czw

Jest mnie o 3 pączki więcej :) To źle.

"Człowiek winien sięgać dalej niż na wyciągnięcie ręki, bo po, co miałoby istnieć niebo?" cyt. za R.A. Brown

24/02/06, ptk

Pólfinał w hokeja: SUOMI- ROSJA 4:O :)

26/02/06, NDZ

Suomi przegrało 2:3 :(

27/02/06, pon

Najgorsza jest ta świadomość, że wiem, że nie zdążę przeczytać tych wszystkich książek, które bym chciała. Przeleżą w tych zimnych magazynach z jakimiś numerkami na grzbietach. A jeszcze gorsze jest to, że o wielu wspaniałych pozycjach mogę nie wiedzieć...

28/02/06, wtk

The Brokeback Mountain- fenomenalny film o trudnej miłości między dwoma facetami. I bardo smutny.

22:46, rudakrzyzaczka , Retrospekcja.
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2
adopt your own virtual pet!



statystyka