Góry

wtorek, 24 lipca 2012
W górach byłam. Wróciłam. Było pięknie. Na razie tylko namiastka.


23:05, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 maja 2010
Kilkaset zdjęć, kilkadziesiąt pięknych wspomnień, kilka trudnych, kontuzja kolana. Puste szlaki, Turbacz, gorczańskie hale, ulewy... po prostu żal było wracać.



dzień 2: szlak zielony Przysłop (1187 m n.p.m.)



dzień 2, tuż przed zachodem słońca: szlak żółty tuż przed czołem Turbacza



dzień 3: przymusowy odpoczynek, w tle Wzorcowa Hala Długa



dzień 3: Długa Hala po deszczu, przed ulewą



dzień 4: szlak czarny do Łopusznej, śladami Seweryna Goszczyńskiego



dzień 4: szlak zielony z Nowego Targu na Turbacz, Bukowina Waksmundzka



dzień 4: szlak zielony na Turbacz (jeszcze coś widać)
13:08, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
piątek, 19 marca 2010
Już ciepło, tak że cały dzień mam otwarte okno. Oddycham. Zielono za to na zdjęciach. Generalnie człowiek znów na rozdrożu.

Whatever demons are there, we gonna set them free


Gorce, Widok z pasma Lubania na Pienicy, maj 2008


Kowary, Kaplica św. Anny, wrzesień 2009


Szlak z Kowar do Karpacza, wrzesień 2009


18:04, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 28 września 2009
Bo tak- Ruda pojechała do Karpacza, bo w Tatry się nam nie udało, a skoro rodzice zaprosili, to czemu nie;) Powłóczyłam się trochę, udało mi się zobaczyć kilka ciekawych miejsce, których ciekawości się spodziewałam (np. sztolnie uranu w Kowarach) i tych których się nie spodziewałam (np. park miniatur w Kowarach). Karpacz jak Karpacz- dużo ludzi, klimat uzdrowiska, ale mimo to z duszą. Za to urzekła mnie Kotlina Jeleniogórska i okoliczne miejscowości pełne mniej lub bardziej zaniedbanych pałacyków, kowarska starówka, tajemnicze podziemia, puste szlaki. Ze znanych weszłam oczywiście na Śnieżkę, czerwonym szlakiem przez schronisko "Nad Łomniczką", dalej przez Równie pod Śnieżką do Samotni.

Wprowadziłam tam rodziców w tym tatę z lękiem przestrzeni Sama walczyłam z lękiem wysokości próbując wejść na skocznie narciarską "Orlinek" w Karpaczu, ale udało się tylko do połowy. Nie było się przed kim chwalić, stąd zdjęcia tylko od połowy.

Pan który na skocznie (K85) wpuszczał nie potrafił nic więcej o niej powiedzieć. Ja pamiętam, że kilka lat temu odbywały się tam mistrzostwa juniorów Europy w skokach, które wygrał Veli- Matti Lindstrom, kiedyś jeden z moich ulubionych skoczków z Finlandii. Przyśnił mi się nawet i rozmawiałam z nim po fińsku;)

Wodospadów było pod dostatkiem, choć te w Karpaczu były mniejsze niż te w Szklarskiej. Tutaj "Dziki wodospad" na Łomnicy, który jest zaporą przeciwrumoszową, wybudowaną w latach 1910- 1915.

Kamieńczyk mnie zachwycił. Nie wiem czy bardziej wodospad czy wąwóz, do którego spada.

Wędrówki szlakami po Kotlinie Jeleniogórskiej powodują pytania o historię tych ziem, o Niemców, którzy tutaj mieszkali a już ich nie ma. Gdy zobaczyłam w Miłkowie wieżę tego kościoła, spojrzałam na mapę i pomyślałam ot kolejny kościół protestancki zamieniony po wojnie na katolicki.

Jak jednak widać na zdjęciu tak się nie stało. A z okien można oglądać piękne niebo. I to od zewnątrz.

Niestety nic więcej o nim nie wiem, bo na stronie Miłkowa również nic nie ma. Zdjęcie jak kościół wyglądał można znaleźć na stronie Stowarzyszenia Przyjaciół Miłkowa. Miejsce urocze a w opuszczonym sanatorium na przełęczy pod Grzybowcem doskonale można nagrać horror.
Wracając do Karpacza- musiałam tam pójść, do XI-wiecznej świątyni Wang, wybudowanej przez Wikingów i sprowadzonej do Karpacza w XIX wieku. Co ciekawe jeden z portali poświęcony jest św. Olafowi. Pan przewodni opowiadał, że środkowe kolumny mogły być masztami z łodzi wikingów, ale nie potrafił mi powiedzieć kto i po czy to wnioskował.


Na koniec dwa miejsca, w których się zakochałam. Pierwsze to Kowary (o nich może później), a w tym przypadku wiadukt po  nieczynnej linii kolejowej.


Druga schornisko Samotnia nad Małym Stawem, bez wątpienia najładniej położone schronisko w polskich górach.



19:20, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 września 2009
Przez ostatni tydzień można było u mnie zobaczyć takie to widoki



zejście ze Śnieżki czerwonym szlakiem do Domu Śląskiego



Kocioł Małego Stawu, widok spod Samotni

reszta jutro;)
22:27, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 maja 2009


Widok  na Pieniny podczas zejścia z Lubania- Gorce 2008
14:00, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 03 lutego 2009
Kicham i prawie już nie mówię. Tak się skończyło wyrwanie z ciepłego domowego łóżka na Pomorzu. Bo się magisterki zachciało pisać;) Przynajmniej moja ulubiona toruńska kawiarenka Katarynka ( na ulicy Prostej) dostała koncesje i można się tam napić pysznego grzanego wina z pomarańczami, cynamonem i innymi przyprawami. Cudo. I cudeńko. Zresztą jak całe to miejsce. I rozgrzewka na cały zimny dzień.

Tęsknie za Tetmajerem, za Tatrami. Czerwona książeczka stoi na półce, ale na pierwszym planie strachy, strachy i jeszcze  raz strachy. Meldują gotowość do napisania jeszcze co najmniej 15 stron. Może chociaż jakiś fragment? Podobno Babia w planach. Ja tam bym wolała w Gorce (a jakże).

Szczęśliwe oczy, szczęśliwe kroki,
Co świat  dziwożon nawiedzić mogą.
Alabastrowe wszystkie opoki,
Najdroższy kamień leży pod  nogą....


Wielkie pod niebo są nasze skały,
Perłami rosy toczą się nasze,
Nasze potoki jako kryształy,
A jak noc świeże bory i pasze.

Jestem w jakieś halucynacji, w jakimś śnie wyobrażeń. Nie mogę wyłamać oktaw, ale pełen jestem obrazów i światła. Czuję, że kocham Tatry do zapamiętania się,  że mi ich trzeba do życia, że jestem ich synem i że one są jakieś zupełnie inne, jak mi się dotąd wydawały; że tam nie tylko można spinać się i na łbie stawać nad przepaściami, nie tylko wyleźć na Wysoką (...) ale że tam jest jakiś olbrzymi czar, coś niewypowiedzianie cudownego

/ K. P-T

Nie mogłam się powstrzymać;)
19:09, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
środa, 21 stycznia 2009
Oglądam,marzę, planuję. Kiedyś- tam w górach. Schronisko. Pies, jeden, drugi. Kot. On. Tak będzie.
21:08, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 stycznia 2009
Zapomniałam się pochwalić swoim kolejnym outdorowym nabytkiem wykwalifikowanego turysty górskiego ;), a mianowicie plecakiem Deuter Guide 30 SL. Nie miałam jeszcze gdzie go sprawdzić, ponieważ planowany na styczeń wyjazd w Gorce wstępnie przesunął się na luty (a wtedy może Beskid Sądecki?), ale planuję pojechać na urodzinowy weekend Kinjora do Wrocławia. Pierwsze wrażenia: super lekki, świetnie dopasowany pas biodrowy (hurraaa, koniec z za dużymi plecakami w wersji męskiej!!), niepotrzebna karmita (i do tego trudno ją wyjąć z pustego plecaka a co dopiero z zapakowanego). Do tego oczywiście wszystkie zalety, dzięki którym zdecydowałam się na jego kupno- do poczytania na stronie sklepu e-pamir, z którego to przybyło kartonowe pudło z pomarańczową zawartością. 
23:32, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 listopada 2008
tylko przyjechała, wzięła szybki prysznic, wypiła herbatę i poleciała gdzie? Do biblioteki oczywiście, dalej męczyć Kazania średniowieczne i wyciągnięty z katalogu kartkowego (taaaak, to się jeszcze używa) Index exemplorum. Rzecz cudna, że się tak wyrażę. Obiad też zdążyłam zjeść w barze u Adasia (naprawdę polecam Adasia z Biblioteki UMK!!! najlepsze frytki  na świecie;) inne bardziej zdrowe rzeczy również). Dziecię się zmęczyło siedzenie w czytelni, ale nic na to nie poradzi, że jest skrzywione i po prostu to lubi. Obok dobrej imprezy, dobre jest i siedzenie w Bibliotece. Jak dla mnie, powinny one być otwarte do 24 godz. minimum a w czasie sesji nawet i 24 na dobę. Oj, to by miało klimat siedzieć o 3 w nocy w czytelnii wśród tylu książek... marzenie zawładniętej fiszkowanie, hehe.

czytam też i o górach. Skoro najbliższy wypad szykuję się dopiero w grudniu (zadziwiające ile w tym roku udało mi się spędzić tam czasu- wychodzi że prawie co miesiąć tam się pojawiałam). Ruda jedzie na narty do Włoch i to dopiero jest zabawne;) Goszczyński mnie urzekł. Z tą swoją romantyczną fascynacją ludem podhalańskim i opisami wędrówek tarzańskich. Tetmajera chwilo odstawiłam na bok, ponieważ nie chcę sobie mieszać. Pan Kazimierz to już następne pokolenie a o przecieraniu dziewiczych szlaków nie ma już mowy. Góry pomału zamieniają się w interes. Oczywiście nie na taką skalę jak obecnie, ale polecam najpierw zapoznanie się z Goszczyńskim, który skądinąd Tetmajera inspirował. Ale, ale... będąc w domu przeczytałam pierwszy tom... Harego Pottera. Tak ja. Musiałam poczekać na to 8 lat, by nabrać dystansu, odciąc tę książkę od fantastyki, do której ciąglę ją porównywałam. I... i przyznam, że zafascynowało mnie to. Jak się ma więcej lat niż potencjalni odbiorcy, a tym bardziej więcej się w życiu przeczytało , to czytanie tej książki jest ciekawą podróżą po motywach i wątkach. Tak naprawdę nie powstało nic nowego,ale jak nic wcześniej podbiło świat. Interesujące.
Dobrze, że nie muszę czekać 2 lat na następny tom, hehe.
20:40, rudakrzyzaczka , Góry
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
adopt your own virtual pet!



statystyka